Jarosław Szlaszyński
Przerośl w okresie zaborów
(cz. 1 z 4)
Przerośl, założona w połowie lat 60. XVI wieku przez króla
Zygmunta Augusta na szlaku handlowym Grodno – Królewiec, w 1576 roku obdarzona
prawami miejskimi przez króla Stefana Batorego, w okresie staropolskim
odgrywała czołową rolę wśród pogranicznych miast litewskich zachodniej części
powiatu grodzieńskiego. Niekorzystne zmiany geopolityczne, które nastąpiły po
upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przekreśliły ideę uczynienia z miasteczka
ważnego ośrodka i w rezultacie doprowadziły do utraty praw miejskich w 1869
roku.
Dzieje Przerośli dotychczas nie doczekały się opracowania
monograficznego 1, nikt też nie zajmował się głębiej analizą
przyczyn, które doprowadziły do upadku miasta w XIX wieku. Autor żywi nadzieję,
że poniższy artykuł wypełni nie tylko tę lukę, lecz stanie się ważnym przyczynkiem
do badania dziejów miast Suwalszczyzny.
1. W orbicie zmian politycznych i ustrojowych
1.1. Pod obcą władzą
Po klęsce powstania kościuszkowskiego,
już na początku września 1794 roku, zachodnią część powiatu grodzieńskiego
zajęły wojska pruskie, które rozpoczęły jej okupację. Po III rozbiorze i
ostatecznym rozgraniczeniu nabytków terytorialnych 2 lipca 1796 roku, Prusy
wcieliły zagarnięty teren jako powiat wigierski (sejneński) w departamencie
białostockim w rejencji ciechanowskiej, do tak zwanych Prus Nowowschodnich. W
dwóch największych miastach rozmieszczone zostały garnizony wojskowe z 5.
pułku czarnych huzarów von Suterna: w Suwałkach szwadron von Cesela (285 osób)
i w Przerośli szwadron Pfula liczący 217 osób 2.
Władze pruskie wprowadziły szereg reform. Przede wszystkim
starały się uporządkować problemy miejskie, powołując w tym celu specjalną
Komisję Porządkową, która miała dokonać oceny charakteru miast i określić ich
tendencje rozwojowe 3.
W miastach garnizonowych wprowadzono zmiany w ustroju
miejskim, powołując urząd burmistrza policyjnego jako faktycznego zarządcy
miasta. Już 23 lutego 1796 roku nominację na burmistrza policyjnego Przerośli
otrzymał Adam Koerting, który sprawował urząd wraz z ławnikami Kieltschem i
Szaczkowskim. W 1800 roku w systemie władz Przerośli wymieniany jest jeszcze mężczyzna o nazwisku Crispin, o którym więcej
informacji nie ma 4. Zgodnie z dekretem z 20 marca 1800 roku, miasta
królewskie miały same wybierać członków magistratu, lecz w praktyce prawo to ograniczano.
Zmianom politycznym towarzyszyły gospodarcze. Rząd pruski
przejął dobra starościńskie, tworząc z nich domeny państwowe. Władze nałożyły
także obowiązek dostarczania furażu na majątek proboszcza, lecz ksiądz Jan
Supiński, 16 października 1804 roku, odwołał się do Kamery Białostockiej i 19
grudnia 1804 roku uzyskał z niego zwolnienie.
Wcielenie do państwa pruskiego, choć bolesne ze względów
narodowych, przyniosło Przerośli nowe funkcje oraz ożywienie pod względem
gospodarczym. Uruchomiono stałą pocztę konną z Grodna do Królewca. Dla potrzeb
wojska Prusacy wznieśli w mieście pierwsze cztery budynki murowane. Inwestycja
nie tylko przyczyniła się do poprawy jego wizerunku, ale dała zatrudnienie „ludziom
luźnym”. Obecność garnizonu zwiększyła ponadto możliwości zbytu produktów
rolnych, wpłynęła na obroty handlowe i zapotrzebowanie na artykuły rzemieślnicze,
a także, co podkreślali ówcześni, dawała „korzyść dla miasta”. W okresie
pruskim wzrosło więc znaczenie Przerośli która, według statystyki z 1799 roku,
była największym miastem powiatu wigierskiego (sejneńskiego) pod względem
liczby ludności i wielkości substancji miejskiej.
Spod panowania pruskiego Przerośl została wyzwolona w lipcu
1807 roku. 14 czerwca tegoż roku, w bitwie pod Frydlandem nad Łyną, połączone
wojska prusko-rosyjskie zostały rozbite przez Francuzów. Po tym zwycięstwie
dywizja generała Jana Henryka Dąbrowskiego podjęła marsz przez Mazury w
kierunku Grodna. 25 czerwca 1807 roku zajęła Gołdap, zaś wysunięte patrole
dotarły w okolice Przerośli. Po rozpoczęciu rozmów rozejmowych dalszy ruch
wojsk został wstrzymany. Dlatego dopiero w pierwszych dniach lipca 1807 roku
dywizja obsadziła garnizonami Gołdap, Ełk, Olecko, Przerośl i Filipów. Do
Przerośli wkroczył wówczas i rozlokował się na kwaterach 1. Pułk Strzelców
Konnych.
Po zawarciu, 7 lipca 1807 roku, rozejmu w Tylży i utworzeniu
na jego podstawie Księstwa Warszawskiego, Przerośl weszła w skład powiatu
wigierskiego (w 1804 roku przemianowanego na sejneński) w departamencie
łomżyńskim. Miasto wraz z wójtostwem oraz wszystkie wsie należące wcześniej do
starostwa włączono do ekonomii narodowej Czostków. W miastach, dekretem z 23
lutego 1809 roku, wprowadzono tymczasową organizację władz, wedle której każde
stanowiło odrębną gminę.
Księstwo Warszawskie funkcjonowało bardzo krótko. Po
nieudanej wyprawie wojsk napoleońskich na Moskwę w styczniu 1813 roku, do
księstwa wkroczyła armia rosyjska i rozpoczęła jego okupację. W latach 1812–1815
Przerośl była terenem ustawicznych przemarszów i stacjonowania obcych wojsk,
najpierw francuskich, potem rosyjskich. Najdłużej okupował je 6. Czernichowski
Pułk Kozaków. Odbiło się to negatywnie na ekonomice miasta 5.
O losach księstwa zadecydowano na kongresie wiedeńskim w
1815 roku. Z większości jego terytorium utworzono Królestwo Polskie związane
unią personalną z Rosją. Uzależnienie od niej było aż nadto widoczne. Ponownie,
przy granicy z Prusami zostali rozlokowani Kozacy, dla których w latach 1825–1830
wystawiono dwie strażnice pod Przeroślą i w Prawym Lesie, natomiast siedzibę
dowództwa umieszczono w mieście.
W okresie Księstwa Warszawskiego Przerośl leżała w granicach
administracyjnych powiatu wigierskiego, w departamencie łomżyńskim, natomiast w
okresie Królestwa Polskiego znalazła się w granicach województwa augustowskiego
(od 1837 roku guberni augustowskiej, a od 1867 roku guberni suwalskiej) i
wchodziła pierwotnie w skład obwodu sejneńskiego, zaś od 1827 roku do obwodu i
powiatu augustowskiego. Przynależność ta powodowała wiele utrudnień 6.
Po reformie administracji, od 1866 roku aż do wybuchu I wojny światowej,
Przerośl nieprzerwanie należała do powiatu suwalskiego.
W okresie Królestwa Polskiego w mieście funkcjonowały
instytucje związane z położeniem Przerośli w bezpośredniej bliskości granicy.
Została zorganizowana stacja przekazywania dezerterów i zbiegłych włóczęgów.
Jej komendantem do wybuchu powstania listopadowego był kapitan Edward Dąbrowski 7.
Po powstaniu, na pomieszkanie bywali też rozmieszczani dymisjonowani żołnierze
z Komendy Inwalidów, wypełniający funkcje policyjne 8.
Z racji nadgranicznego położenia, w Przerośli znajdowali się
funkcjonariusze strzegący odcinka granicy z Prusami 9. W rejonie
miasta dzielił się on na pododcinki, tzw. Luki: w Przedmieściu (Prawym Lesie),
Przerośli i Cisówku. Po powstaniu styczniowym i likwidacji uprawnień
policyjnych magistratów pojawili się funkcjonariusze staży ziemskiej 10.
W początkach Królestwa zorganizowano struktury administracji
celnej: przykomorek przerosielski 11, którego exaktorami byli
kolejno Antoni Minkiewicz, Kazimierz Jemielity, Michał Eysymont i Fryderyk
August Opaliński, a następnie komora celna, kierowana w 1892 roku przez Iwana
Duninowskiego. Na początku XX wieku jej nadzorcą był Aleksander Waszkiel. W mieście
przebywali także przedstawiciele administracji skarbowej 12.
Po wybuchu pierwszej wojny światowej, jesienią 1914 roku,
Suwalszczyzna stała się terenem zaciekłych walk. Po nieudanej operacji
pruskiej oraz klęsce pod Tannenbergiem i nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi,
wojska rosyjskie musiały wycofać się nie tylko z Prus, lecz we wrześniu
opuściły także Suwalszczyznę. Rosjanie odzyskali region po uporczywych walkach w październiku 1914 roku. W trakcie działań, 22
października, w wyniku ostrzału artyleryjskiego uszkodzony został kościół w
Przerośli. Na terenie gminy spłonęło 17 domów (w tym 6 w Przerośli) oraz 25
stodół 13. W szkole zostały wybite wszystkie szyby i zniszczone
sprzęty (14 ławek i 2 tablice, koszty remontu oszacowano na 224 ruble) 14.
W urzędzie gminnym Niemcy zniszczyli całe wyposażenie, dokumenty, materiały
kancelaryjne i portrety carskich dostojników. Znaczne straty majątkowe poniosła
ludność cywilna 15. W raporcie z 22 listopada 1914 roku wójt Stefan
Dołęga napisał, że „gmina znajduje się w biednym położeniu”, oceniając straty
312 gospodarstw w Przerośli na 108 818 rubli, zaś całej gminy na 154 535 rubli 16.
Na szczęście, straty ludnościowe były znikome – w Przerośli od ognia
artyleryjskiego została ranna tylko jedna osoba 17.
Już 28 października 1914 roku Aref Pawłowski, naczelnik
powiatu suwalskiego powołał komitet mający na celu zorganizowanie punktów
żywnościowych w najbardziej zniszczonych gminach: Bakałarzewie (Wólce),
Filipowie i Przerośli. Żywność wydawano bezpłatnie z funduszy Suwalskiego
Komitetu Miejskiego. 19 listopada 1914 roku powołane zostały gminne komitety do
oszacowania strat poniesionych w inwentarzu w toku działań wojennych. Na czele
komitetu w Przerośli stanął wójt Stefan Dołęga, a jego członkami zostali pisarz
gminy Aleksy Kniaziuk i organista Stanisław Bieniada 18. 30 listopada
1914 roku Wacław Musiałowicz 19, administrator posiadłości i
mieszkaniec Pawłówki, utworzył Powiatowy Komitet Obywatelski jako organizację
społeczną, mającą udzielać pomocy ofiarom wojny. W jego pracach uczestniczył
ksiądz Józef Wołągiewicz, przewodniczący Gminnego Komitetu Społecznego w
Przerośli. Komitet nie zdążył jednak rozwinąć szerszej działalności.
W lutym 1915 roku Niemcy przeprowadzili ofensywę, zmuszając
X Armię rosyjską do opuszczenia Suwalszczyzny. W wyniku zniszczeń wojennych i
okupacji mieszkańcy znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji materialnej,
ustały targi i jarmarki. W trakcie walk spalił się budynek szkolny.
Ze zdobytego terytorium Niemcy utworzyli Samodzielny Okręg
Wojskowy Suwałki, który później wszedł w skład Wielkiego Okręgu Litwa,
podporządkowanego głównodowodzącemu wojskami niemieckimi na Wschodzie Oberbefelshaber Ost, w
skrócie nazywanego Ober-Ostem.
Pod okupacją niemiecką Suwalszczyzna znajdowała się aż do
połowy 1919 roku.
1.2. Ustrój miasta
W dobie Księstwa Warszawskiego nastąpiły
istotne zmiany w ustroju Przerośli. Jednostką administracyjną miasta
stała się
municypalność. Zarządzał nią burmistrz, mianowany przez króla i podległy
stojącemu na czele powiatu podprefektowi. Burmistrzowi, w pełnieniu
urzędu, bezpłatnie pomagali ławnicy. Organem samorządowym była
czteroosobowa rada miejska, której członków mianował prefekt z listy
kandydatów, przedstawionych przez zebranie mieszkańców.
Ustrój ten niewiele zmienił się w początkach Królestwa
Polskiego. Na mocy postanowienia Namiestnika Królestwa Polskiego z 3 lutego
1816 roku, w miastach wprowadzono zwierzchność miejską, składającą się z
burmistrza i ławników. Burmistrzów mianowała Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych
i Policji, na wniosek komisji wojewódzkiej. Zwierzchność zarządzała majątkiem
miasta, uchwalała jego budżet, ustalała wysokość podatków i składek oraz organizowała
roboty publiczne. Czuwała też nad bezpieczeństwem, zajmowała się kwaterunkiem
wojsk na obszarze miasta, dokonywała spisów ludności i wydawała paszporty.
Sprawowała także władzę sądowniczą w mniej istotnych sprawach. 18 marca 1818
roku namiestnik zniósł rady miejskie, a 30 maja zwierzchność miejska została
zastąpiona przez urząd municypalny, składający się z burmistrza, radnych i
ławników. W okresie powstania listopadowego Rząd Narodowy, 17 kwietnia 1831
roku, polecił przywrócić rady municypalne wybierane przez obywateli. Po jego
upadku ograniczono kompetencje rad, wyłączając sprawy policyjne i wojskowe,
które podporządkowano rosyjskim naczelnikom wojennym. Car Mikołaj I, ukazem z
11 października 1842 roku, przemianował wszystkie urzędy municypalne na magistraty,
całkowicie pozbawione cech samorządowych. Rozporządzenie Komisji Rządowej Spraw
Wewnętrznych i Duchownych z 16 czerwca 1846 roku zabraniało zwoływania
mieszkańców oraz wyboru radnych i ławników. Powoływały ich magistraty,
najczęściej spośród tzw. znacznych obywateli, czyli bogatych posesjonatów.
Nastąpił zupełny kres samorządności miejskiej.
W okresie księstwa, władzę miejską stanowił burmistrz,
natomiast w czasach królestwa, dwóch urzędników zawodowych: burmistrz i kasjer
oraz ławnik honorowy, który reprezentował mieszkańców i występował w ważnych
czynnościach urzędowych (m.in. podpisywał się na etatach miasta i uczestniczył
w rewizji kasy miejskiej).
Pierwszym burmistrzem Przerośli w okresie Księstwa
Warszawskiego był Władysław Grochowski, który 13 kwietnia 1810 roku na własną
prośbę został zwolniony z tej posady 20. 24 kwietnia 1810 roku (na
podstawie nominacji królewskiej z 12 stycznia 1810 roku) zastąpił go Michał
Betko 21, który urzędował do 11 grudnia 1818 roku. Kolejnym
burmistrzem był Józef Narzymski 22, urzędujący od 1819 do połowy 1822
roku. Po nim, Józef Soiński 23, zaś latach 1826–1832 Ignacy Popławski 24.
Od 1 maja 1833 roku do 19 października 1834 roku obowiązki burmistrza pełnił
Tomasz Grabowski, ławnik i kasjer z 12-letnim stażem na tym stanowisku, oczekujący nominacji na burmistrza 25. 19
października 1834 roku został nim jednak Leopold Hoffman 26, który
urząd pełnił do 16 stycznia 1840 roku. 15/27 stycznia 1840 roku kolejnym
burmistrzem został Leon Szaciński 27 (przy jego „instalacji” obecny
był ławnik Tomasz Grabowski i ławnik honorowy Samuel Szulc 28). 11
lutego 1842 roku burmistrzem został Antoni Rostkowski 29, który 1
lipca 1844 roku został usunięty ze stanowiska. Funkcję przejął wówczas kasjer
Julian Achenbach 30 i pełnił ją do 1 listopada 1847 roku, kiedy
burmistrzem został Józef Jakub Poliks 31. Ostatnim burmistrzem był
Napoleon Sztukowski 32, który rozpoczął urzędowanie w roku 1850, zaś
w 1870 roku likwidował magistrat.
Burmistrzowie posiadali wymagane wykształcenie, niektórzy
legitymowali się szlachectwem dziedzicznym, np. Antoni Rostkowski i Leon
Kajetan Szaciński, inni – jak Józef Jakub Poliks – otrzymali szlachectwo
osobiste.
Prawą ręką burmistrza, najbliższym jego współpracownikiem i
zastępcą był kasjer, którego funkcję wprowadzono w etacie miasta w początkach
Królestwa Polskiego. Pierwszym kasjerem, wzmiankowanym już w 1815 roku, był
Andrzej Tarasiewicz 33. W 1820 roku zastąpił go Tomasz Grabowski 34,
natomiast w 1841 roku Julian Achenbach. Od 24 kwietnia 1849 roku kasjerem był
Seweryn Wojtkiewicz 35, zaś od 1855 roku Edward Szmydt 36.
W systemie władzy miejskiej funkcjonowali także ławnicy. W
latach 1808–1810 radę tworzyli: R. Krynicki, R. Grabowski, G. Rogala i T.
Bodendorf 37. W 1815 roku występują: Jankowski, R. Grabowski, Kryścio, Rogala i Krynicki 38. W 1819 roku: Julian Krynicki, Stanisław Rogala, Adam Karwowski. W kolejnych latach: Jakub Kryścio, Karol
Kryścio, Stanisław Szulc (ławnik), Stanisław Malinowski i Andrzej Szlaszyński.
W systemie akceptacji poczynań magistratu występował jeden
ławnik, najczęściej przez wiele lat. W początkach Królestwa był nim Kausch (Kausz).
W początku drugiej połowy XIX stulecia ławnikiem honorowym był Andrzej
Szlaszyński, później Stanisław Malinowski (także po utracie praw miejskich). W
początkowym okresie Królestwa Polskiego, w petycjach z 10 czerwca i 23 sierpnia
1819 roku, do władz nadrzędnych „w imieniu miasta” występował gmiński Andrzej
Rogala 39.
Miasto zatrudniało 2–3 pracowników: sługę miejskiego, czyli
policjanta (byli nim kolejno: Michał Nadarzyński, Jan Duchnowski, Szymon
Kulikowski po 1831 roku); stróża nocnego (Bierman, Tadeusz Bienio, Mikołaj
Motycki, Jakub Kolenkiewicz) oraz, w pewnych okresach, pasterza miejskiego
(Brombas, Mateusz Sienkiewicz, potem Jan Żuk).
Przed objęciem posady urzędnicy zawodowi: burmistrz i
kasjer, zobowiązani byli składać kaucję jako zabezpieczenie przed ewentualnymi
szkodami, które mogły powstać w wyniku błędów w działalności. Niektórzy,
bardziej zamożni, np. kasjer Tomasz Grabowski, wpłacali ją „w gotowiźnie”, inni
zabezpieczali na majątku, jak np. burmistrz Ignacy Popławski, na szlacheckiej
części Morsztynowizny 40. Była to kwota dość znaczna – na przykład,
burmistrz Leopold Hoffman zdeponował „w banku” z tego tytułu 414 złotych 20
groszy 41. Jedynie w okresie Księstwa Warszawskiego funkcję
powierzano również bez kaucji, później jej też nie egzekwując. Bez jej złożenia
urząd objął Michał Betko 42.
Obciążenie czynnościami administracyjnymi dwóch zawodowych
urzędników było znaczne. 28 maja 1821 roku burmistrz Józef Narzymski, rozżalony
po wykreśleniu z preliminarza budżetowego projektowanego etatu pisarza
policyjnego, pisał do władz nadzorczych: „jeden burmistrz może być kasjerem,
przodującym w dozorze kościelnym, członkiem w dozorze szkolnym, dozorcą kasy
towarzystwa ogniowego, komisarzem wszelkich zgromadzeń rzemieślniczych, rachmistrzem,
budowniczym, kancelistą, dziennikarzem regestratorem i sędzią policji prostej,
nadto miejsce urzędowania mego jest punktem ekstradycji zbiegów zagranicznych”.
Zabiegając o etat pisarza policyjnego, powoływał się na przykład Filipowa 43.
Także jego następcy wielokrotnie upominali się o utworzenie tego etatu.
Burmistrzowi Ignacemu Popławskiemu udało się nawet przekonać do tego Komisję
Województwa Augustowskiego, która 26 marca 1829 roku poparła prośbę, lecz
władze centralne pozostały nieugięte 44.
W większości przypadków posada burmistrza była szczytowym
osiągnięciem w karierze życiowej urzędnika. Największe doświadczenie
administracyjne przed objęciem stanowiska burmistrza Przerośli miał Antoni
Rostkowski, który wcześniej pełnił podobną funkcję w kilku innych miastach oraz
Józef Jakub Poliks, wcześniej sekretarz magistratu Suwałk. Burmistrzowie często
byli przenoszeni na posady w innych ośrodkach miejskich, najdłużej urząd ten
piastował Napoleon Sztukowski.
Przedstawiciele władz najczęściej związani byli z miastem
jedynie funkcją. Zazwyczaj, z racji częstego przenoszenia do innych ośrodków,
nie nabywali nieruchomości. Własne domy w mieście mieli jedynie kasjer Andrzej
Tarasiewicz i burmistrz Ignacy Popławski.
W większości, burmistrzowie rzetelnie wywiązywali się z
powierzonych obowiązków, otrzymując pozytywne opinie. Ignacy Popławski był
chwalony za „gorliwe wykonanie obowiązków do tego urzędu przypisanych”.
Szczególnie podkreślano jego staranie, „aby fundusze kasy miejskiej
powiększone zostały 45. Kasjer Tomasz Grabowski przez 20 lat pracował
bez uwag. Seweryn Wojtkiewicz, 21 grudnia 1849 roku, został oceniony przez
Wilhelma Bötchera, naczelnika powiatu augustowskiego, jako „zdolny, gorliwy,
zasługuje na awans”. W 1865 roku, pisząc o Napoleonie Sztukowskim podkreślano,
że „na jednej posadzie i pensji przesłużył bez skazy” 15 lat 46.
Dobrze przebiegała kariera Juliana Achenbacha. Rozpoczął ją jako burmistrz Bakałarzewa,
w Przerośli piastował najpierw funkcję kasjera, potem pełnił obowiązki
burmistrza, zakończył karierę jako burmistrz Radziłowa.
Przedstawicielom ówczesnej władzy miejskiej przydarzały się
jedynie niewielkie uchybienia. Władze nadzorcze zarzucały m.in., że
burmistrzowie Ignacy Popławski i Leopold Hoffman nie powinni „bez upoważnienia
władzy przełożonej dysponować sami własnością kasy Miasta Przerośli to jest używać
na jaki bądź cel jej kamieni”. Faktycznie, wykorzystali kamienie do poprawy bruku i mostu, zgodnie z interesem i potrzebami
miasta 47. Gdy w 1850 roku burmistrz Napoleon Sztukowski i kasjer
Seweryn Wojtkiewicz wydali 20 rubli 76 kopiejek na zakup materiałów
piśmiennych, Najwyższa Izba Obrachunkowa Królestwa Polskiego nakazała kwotę tę
zwrócić z własnych funduszy. Po wniesieniu odwołania, Komisja Rządowa Spraw
Wewnętrznych i Duchownych uznała wyjaśnienia i 9 września 1852 roku zwolniła
ich z konieczności zwrotu 48. Burmistrz Leon Szaciński „uronił” 7
egzemplarzy „Izys Polska” wartych 5 rubli 25 kopiejek 49.
Poważniejszy występek przydarzył się kasjerowi Edwardowi Szmydtowi, który
„odzyskanych zaległości w kwocie rubli 29 kopiejek 58 w rachunku nie
zaprzychodował” 50. Uchybienia te były jednak wynikiem zaniedbań, nie
zaś celowego działania nastawionego na prywatny zysk.
Tylko raz doszło do poważniejszego nadużycia. W 1823 roku
władze nadzorcze oskarżyły kasjera Andrzeja Tarasiewicza o „defekt” na
niebagatelną kwotę 3204 złotych 20 groszy z tytułu nieściągnięcia podatków
gminnych i kontyngentu liwerunkowego. Okoliczności tego zdarzenia trudno jest w
pełni wyjaśnić. W toku postępowania stwierdzono, że chcąc uniknąć odpowiedzialności,
urzędnicy w kolejnych latach dopuszczali się fałszowania dokumentów, zaś
rachunki z lat 1815–1820 po śmierci „kasjera Tarasiewicza nie wiadomo gdzie i
jakim sposobem zaginęły” 51. Za brak nadzoru nad kasjerem, burmistrz
Michał Betko został pozbawiony urzędu, natomiast na Tarasiewicza nałożono
obowiązek pokrycia braków. Ostatecznie „zdefektowana” suma została umorzona 52,
ponieważ kasjer zmarł jeszcze przed zakończeniem postępowania, a – jak stwierdzono
8 maja 1847 roku – „ubóstwo w jakim pozostawił sukcesorów żadnego nie
przedstawia podobieństwa do odzyskania przypadającej od niego należności” 53.
Spośród przedstawicieli najwyższych władz miejskich
krytyczne opinie zyskał Antoni Rostkowski. W skargach do władz zwierzchnich
mieszczanie stwierdzali, że był to „niespokojnego charakteru człowiek”, zaś
władze nadzorcze w 1842 roku upominały go za źle wysyłaną korespondencję.
Później nałożyły karę pieniężną, 1 marca 1843 roku ukarały naganą, natomiast z
dniem 1 lipca 1844 roku, za defraudację płótna krajowego, usunęły z urzędu.
Burmistrz ten „mając na celu własny interes zyskowny” sprowokował mieszczan do
sprzedaży papierów wartościowych po niekorzystnym dla miasta kursie 54.
W ówczesnych realiach funkcjonowanie urzędników miejskich
nie było łatwe. Z jednej strony pensje nie były wygórowane, zwłaszcza dla
urzędników mających na utrzymaniu liczną rodzinę – np. kasjer Andrzej
Tarasiewicz żył „w nędzy i ubóstwie”, żona go opuściła „bo się przy nim
utrzymać nie mogła” 55, z drugiej strony, burmistrzowie musieli
wykonywać rygorystyczne zarządzenia władz nadzorczych, nie zawsze akceptowane
przez mieszczan. Niski poziom dochodów miasta, spadek jego rangi i skrępowane
możliwości prawnego działania sprawiały, że burmistrzowie, nie mając możliwości
wykazania się inicjatywą i wywierania większego wpływu na lokalną społeczność,
pełnili jedynie czynności czysto administracyjne.
1.3. Osada i gmina Przerośl
Władze carskie, po upadku
powstania styczniowego, w ramach wprowadzanych na podstawie ukazu z 1
czerwca
1869 roku reform w Królestwie Polskim, przekształciły 334 miasta w
osady.
Zmiany te dotyczyły również Przerośli. O ich istocie mieszkańcy
dowiedzieli się
w trakcie dwóch zgromadzeń. 1 września 1869 roku odbyło się zebranie
mieszczan
i przedmieszczan, któremu przewodniczył burmistrz Napoleon Sztukowski,
a obecni byli też sołtysi: Jan Krasnoborski z Prawego Lasu, Paweł
Szczęsny z
Blendy i Antoni Gibowicz z Bućk. Mieszczanie dowiedzieli się, że w
ramach
reform uwłaszczeniowych otrzymają uprawianą ziemię na własność (łącznie
5216
mórg), z której płacić będą czynsz. W Przerośli 275 rubli 44 kopiejki, a
z
Prawego Lasu 102 ruble 8 kopiejek 56. Następnie, na zgromadzeniu
wszystkich mieszczan 14 grudnia 1869 roku K. Bielskij, naczelnik powiatu
suwalskiego i A. Iskrzycki, komisarz do spraw włościańskich powiatu
suwalskiego, zapoznali mieszczan i przedmieszczan z treścią ukazów carskich z 1
czerwca 1869 roku i 19 lutego 1864 roku o organizacji gmin wiejskich i
zaproponowali możliwość utworzenia własnej, odrębnej gminy lub przyłączenia się
do jednej z sąsiednich gmin wiejskich. Mieszkańcy Przerośli „jednogłośnie
zażyczyli mieć własną gminę” 57. Problem ten rozpatrywał Komitet
Urządzający Królestwa Polskiego na posiedzeniu 11 marca 1870 roku 58,
zaś 28 maja 1870 roku ministerstwo spraw wewnętrznych wydało polecenie
suwalskiej komisji ds. obrócenia w osady 15 miast, w tym Przerośli 59.
W ślad za tym i na podstawie tego samego rozporządzenia ministerstwa spraw
wewnętrznych, utworzono gminę Przerośl. W jej skład weszła osada Przerośl, wsie
Prawy Las, Nowa Przerośl i Sypytka oraz folwark Samborowszczyzna. Siedzibę
gminy ulokowano w Przerośli 60.
Na czele gminy stał wójt, mający wąskie uprawnienia
administracyjno-policyjne i sądowe pod ścisłym nadzorem władzy państwowej.
Przerośl jako osada miała dwóch sołtysów – starszego i młodszego, zaś Prawy
Las sołtysa 61.
Funkcjonowały zgromadzenia gminne, w których mogli
uczestniczyć gospodarze, posiadający co najmniej 3 morgi ziemi. Prawo
uczestniczenia w nich w 1870 roku miało 259 gospodarzy. Udział w zebraniach
gminnych brała z reguły nieco ponad połowa uprawnionych, np.: 22 grudnia 1903
roku, na 182 osoby uprawnione, było 99 gospodarzy, czyli 54,4 proc.; 24 grudnia
1914 roku, na 158 osób z prawem głosu, w zebraniu wzięło udział 107; 7 stycznia
1915 roku z samej osady, na 136 mających prawo do głosowania, obecnych było 86,
co stanowiło 63,2 proc. 62. Zakres spraw podlegających decyzji zebrań
dotyczył głównie obciążeń podatkowych oraz wyboru członków zarządów gminnych
kas zapomogowo-pożyczkowych.
Po odebraniu praw miejskich, najważniejszym przedstawicielem
władzy gminnej był wójt.
W gminie Przerośl funkcję tę sprawowali: Szymon Dyczewski 63 (w latach 1870–1872), Leopold Braun 64 (1872–1874), Ksawery Szlaszyński 65 (1874–1875),
Józef Szlaszyński 66 (1876), Bolesław Święcki 67 (1877–1881, kandydat z 31 grudnia
1876 r.), Julian Rawa 68 (najprawdopodobniej od 1881 do 1887 roku, jako kandydat na wójta występował 30
listopada 1880), Grzegorz Wronowski 69, Leon Wawrukiewicz 70 (1899–1903),
Franciszek Danilewicz 71 (1903–1906), Antoni Korotko (1906–1909), Stefan Dołęga 72 (od 1910
roku, wybrany ponownie w 1914 roku). W spisie osób, które mogły być wybrane na
urzędy gminne w 1914 roku, figuruje 17 nazwisk.
Byli to przedstawiciele ówczesnej elity Przerośli, wśród
nich: Leon Wawrukiewicz i Franciszek Danilewicz, „przeszli” wójtowie; Stefan Dołęga, wójt; Julian
Radziszewski, kandydat na ławnika; Leon Radziszewski, kandydat do kasy
zapomogowo-pożyczkowej; Franciszek Wronowski, kasjer kasy zapomogowo-pożyczkowej; Aleksander Pietkiewicz
(działał w kasie zapomogowopożyczkowej); Stefan Radziszewski; Jakub
Tarasiewicz; Władysław Wawrukiewicz, kandydat na wójta w latach 1906–1909;
Zenon Szlaszyński, kandydat na wójta w 1910 roku; Władysław Grzymkowski;
Władysław Wasilewski; Stanisław Baykowski; Wincenty Lejmel; Konstanty
Szlaszyński; Aleksander Wronowski 73.
Ponieważ posada wójta była pełniona na poły społecznie,
faktycznym kierownikiem urzędu gminnego był pisarz. Funkcję tę pełnili: Ignacy
Bujanowski 74, Jan Kozłowski 75, Bolesław Kadłubowski 76 (1878–1883), Piotr Andrzejewicz, Włodzimierz Iwanow, Antoni Maksimowski i Aleksy Kniaziuk.
W zakresie sądownictwa gminy Przerośl, Czostków, Wólka i
Filipów należały do II okręgu sądowego z siedzibą w Filipowie. Poszczególne
gminy delegowały ławników, np. w 1898 roku ławnikiem z Przerośli był Stefan
Dołęga.
Jarosław Szlaszyński
Przerośl w okresie zaborów
(cz. 2 z 4)
2. Oblicze miasta i osady
2.1. Układ przestrzenny, zabudowa
W XIX wieku, w związku ze
zmianami politycznymi nastąpiła zasadnicza zmiana sieci głównych dróg
regionu.
Znaczenie stracił stary szlak nadgraniczny ze Żmudzi na Mazowsze, z
odnogą do
Królewca, na rzecz traktu petersburskiego z Warszawy przez Augustów,
Suwałki i
Kowno do Petersburga. Przez to zasadniczo zmienił się układ
komunikacyjny w
otoczeniu Przerośli. Najważniejsze znaczenie uzyskało połączenie
z wojewódzkimi (gubernialnymi) Suwałkami. Do stolicy regionu można było
jechać
przez Filipów – i ten odcinek na przełomie XIX/XX wieku był w najlepszym
stanie
– albo przez Łanowicze, ale ta droga była gorsza. W najgorszym stanie
znajdowała
się droga do Blendy i Prawego Lasu oraz Wiżajn, która wymagała
generalnego
remontu 77. Osią układu komunikacyjnego w mieście pozostawał rynek
oraz ulice Grodzieńska i Dworna.
Łączność ze światem utrzymywana była poprzez urząd pocztowy
w Suwałkach i agencję w Filipowie (korespondencję, na początku XX wieku, przez
wiele lat dostarczał Antoni Skubina). Dopiero w 1912 roku w Przerośli otwarto
agencję pocztową.
W początkach Królestwa Polskiego, problemy miejskie starano
się uporządkować w skali całego kraju. W tym celu powołana została Komisja
Miast, która wraz z Radą Budowniczą miała przeprowadzić regulację ośrodków
miejskich. W 1830 roku geometra rządowy Stefan Dobrowolski opracował plan
regulacji Przerośli. Poza wyrównaniem linii zabudowy nie zakładał on żadnych
zmian przestrzennych, komisja orzekła bowiem, że „plan miasta jest dobry, a
nawet preferujący nad inne” 78. Trudno o lepsze świadectwo potwierdzające bardzo staranne, dokładne i konsekwentne rozplanowanie Przerośli.
W XIX wieku wprowadzano jedynie miejscowe korekty w układzie
przestrzennym, m.in. w 1839 roku szarwarkiem uporządkowano szerokość zaułka z
północno-wschodniego rogu rynku wychodzącego na „błotniste miejsce”, potem nazywane
Bagnem. Uliczka została poszerzona, podjęto też działania mające na celu
utrzymanie właściwej linii zabudowy 79.
Obszar miasta, jak informuje, pochodzące z 1820 roku
„opisanie historyczne i topograficzno-statystyczne” Przerośli, „w rynku,
ulicach y placach” obliczono wówczas na „4 włóki, 16 morgów i 9 prętów” 80.
Nadal centralne miejsce zajmował rynek, oceniany przez burmistrza Józefa
Narzymskiego jako „obszerny y dość równy”. W opisie wymieniono „ulic
pryncypalnych sześć”, które były szerokie, proste „y całkiem
wybrukowane”.
Charakter ulic głównych miały: Dworna, Grodzieńska, Kościelna,
Holenderska, Wiżańska i Żabia. Zgodnie z opisem statystycznym z 1865
roku, pod zabudową miejską znajdowało się 18 morgów i 249 prętów 81.
Głównym budynkiem był stojący na środku rynku ratusz,
mieszczący kancelarię, mieszkanie burmistrza oraz areszt. Było to obiekt
egzystujący „od lat dawnych”, „drewniany, dachem słomianem pokryty, który
niebezpieczeństwem zawalenia zagrażał”. 27 marca 1822 roku władze zwierzchnie
stwierdzały, że rynek bez „takowej budowli mógł być piękniejszy”, zaś plac rynkowy
„dogodniejszym dla przejeżdżających” 82. Ponieważ, jak stwierdził
prezes Jan Mostowski, „koszta reperacji przewyższałyby wartość jego”, 15
kwietnia 1823 roku zezwolił na rozebranie budowli i sprzedaż materiału w drodze
licytacji 83. 24 maja 1823 roku, burmistrz Józef Soiński oceniając
stan ratusza pisał, że miał „ściany pochylone, krokwie złamane”, był bez
„przyzwoitego przykrycia” i groził zawaleniem przy silniejszych porywach
wiatru.
Kancelaria i mieszkanie burmistrza, po rozebraniu ratusza,
od 1 września 1823 roku mieściły się w murowanym domu przy rynku, wynajętym za
222 złote od proboszcza Franciszka Żukowskiego, a wcześniej zakupionym przez
niego od Szperlinga 84. Kontrakt zawarty na rok był przedłużany na
następne lata, za zgodą Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji. Areszt,
nazywany więzieniem detencyjnym, mieścił się najpierw w budynku ratusza,
następnie, po jego rozebraniu – w domu wynajmowanym od Dominika Nadarzyńskiego,
a od 1830 roku – Icka Hańczańskiego 85.
Z racji funkcji i architektury, ważnym obiektem był kościół.
Pierwsza świątynia zbudowana w 1602 roku służyła wiernym do początków XIX
wieku. Ponieważ była już zniszczona, inżynier Vogt w 1804 roku wykonał
kosztorys jej remontu. Sprawa ta przeciągała się, ponieważ urząd landratowski
zwlekał z wydaniem asygnaty na drewno. Kolejny kosztorys Vogt sporządził 1
czerwca 1808 roku, a 17 czerwca władze wydały asygnatę na drewno. Zgubił ją
jednak proboszcz Tadeusz Smoliński. Franciszek Żukowski, nowy proboszcz, twierdził
z kolei, że „stan kościoła jest dość dobry” i „stałby drugie tyle lat”. Opinia
ta nie była jednak zgodna ze stanem faktycznym, a wynikała z niechęci do
podejmowania trudu inwestycji. Burza, która przeszła nad Przeroślą 14 lutego
1818 roku, nadwerężyła konstrukcję świątyni do tego stopnia, że dziekan
sejneński, w obawie przed zawaleniem, kazał ją zamknąć.
Proboszcz „nie mając gdzie nabożeństwa odprawować (…)
zmuszony został na tę tak nagłą potrzebę kupić dom murowany” od Szperilnga przy
rynku 86. Równocześnie, 12 sierpnia 1818 roku ksiądz Żukowski
wystosował do Komisji Województwa Augustowskiego pismo z prośbą o bezpłatny przydział drzewa na kościół, gdyż „parafia będąc
uboga z powodu gruntów nieużytecznych nie jest w stanie go kupić”. Komisja
wydelegowała budowniczego Mateusza Tryniszewskiego, który sporządził plany i
kosztorys. 13 lutego 1819 roku władze wojewódzkie przesłały je do parafii i
skierowały pismo z poleceniem rozłożenia składki na mieszczan. Mimo to,
burmistrz – zapewne chcąc dogodzić proboszczowi – nie kwapił się z
wykonaniem polecenia, za co został ukarany. Ostatecznie, 24 maja 1819 roku
rozłożył składkę 87. Jej podział, 9 lutego 1820 roku, został
zatwierdzony przez Komisję Rządową Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.
Nową świątynię, według projektu Mateusza Tryniszewskiego,
budowniczego wojewódzkiego, wybudował przedsiębiorca Abel Peltyn. Był to
bogaty Żyd, posiadający swe dobra w Przerośli i Suwałkach. 4 września 1820 roku
zawarto z nim umowę, 26 października 1820 roku położono kamień węgielny i – w
ciągu roku – do 1 października 1821 roku budowę ukończono. Kościół miał wymiary
23,47 na 11,21 na 5,6 metra i został wzniesiony z drzewa ciosanego, obitego
deskami 88.
Ponieważ był wzniesiony z użyciem budulca ze starej
świątyni, szybko ulegał dewastacji. Już na początku lat 30. XIX wieku planowano
reperację dachu, sufitu, podłóg i szczytu, lecz z powodu zaniżonego kosztorysu
długo nie dochodziło do wyboru wykonawcy. Dlatego 31 sierpnia 1836 roku
kosztorys został przeszacowany na kwotę 3792 złote 29 groszy. 13 października
1841 roku dokonano podziału składki w wysokości 3038 złotych 20 groszy na
wiernych w poszczególnych wsiach. 8 kwietnia 1846 roku rozłożono jeszcze
ciężary na remont plebani. Ostatecznie, kościół wyremontował Benedykt Narbutt
za 133 ruble 46 ½ kopiejki, a za 263 ruble i 2 kopiejki plebanię 89.
Prace remontowe tylko doraźnie poprawiały stan obiektów kościelnych. W 1863
roku proboszcz znów wskazywał na konieczność ich podjęcia, ponieważ „przez dach
dziurawy deszcz do kościoła padał, nabożeństwa odprawiać niepodobna, sprzęty
kościelne butwieją (…) ściany gniją”. Kolejny remont przeprowadzono w latach
1872–1883, nie mógł on jednak zmienić już fatalnego stanu świątyni.
Mimo konieczności budowy nowego kościoła, długo się tego nie
podejmowano, ponieważ „parafia przeroska będąc uboga z przyczyn gruntów
nieużytecznych” nie była „w stanie drzewa kupić, a tym bardziej kościoła
wymurować” 90. Dopiero dzięki uporowi księdza Józefa Bartoszkiewicza,
10 sierpnia 1905 roku zapadła decyzja o projekcie budowy nowego kościoła,
mogącego pomieścić tysiąc osób. Dokumentację na świątynię, którą planowano
zbudować z kamieni polnych, wartości 38 tysięcy rubli, miał wykonać architekt
Radziewicz za 500 rubli 91. Nie zdołano jednak rozłożyć ciężarów, zaś
nowy proboszcz, ksiądz Józef Wołągiewicz, nie wykazywał w tej sprawie
dostatecznej gorliwości.
Niedostateczny był także stan pozostałych obiektów i
budowli
parafialnych. Zaniedbania po księdzu Franciszku Żukowskim były tak duże,
że w
1834 roku, ksiądz Hilary Szczęsnowicz obejmując probostwo zastał
„budowle
kościelne i funduszowe zarazem jak i cmentarz w najlichszym stanie”.
Szczególnie zaniedbany był cmentarz przykościelny, którego parkan „tak
dalece
był zrujnowany, że inwentarz chodząc po nim nieczystości czynił”.
Proboszcz Szczęsnowicz „nie czekając na sporządzenie anszlagu i
upoważnienie Komisji
Rządowej za zniesieniem się jedynie z dozorem kościelnym oparkanił
cmentarz”
kosztem 1732 złotych 3 groszy 92.
Także plebania nie nadawała się do zamieszkania. Z racji
pilniejszych potrzeb ksiądz Szczęsnowicz jej remont umieścił jednak na
ostatnim miejscu. Dopiero w 1883 roku budowniczy Tomasz Brzeziński wzniósł nową
i funkcjonalną plebanię 93.
Na przełomie XVIII/XIX wieku, na polecenie władz pruskich,
ze względów sanitarnych, cmentarz grzebalny przeniesiono za miasto. W 1802 roku
„mogiłki” znajdowały się na piaszczystym wzgórzu za osadą Samborowszczyzna.
Zostały one otoczone drewnianym płotem, który szybko uległ zniszczeniu. Jak
wynika z dokumentów, w 1858 roku, już z daleka można było dostrzec „opuszczenie
i brak opieki” nad cmentarzem. Z powodu powalonego płotu był on narażony na
znieważenie: „bydło i inne zwierzęta plądrują i wygrzebują zwłoki zmarłych,
przez co miejsce poświęcone jest wystawione na poniewierkę i pośmiewisko
innowierców” – odnotowano w sprawozdaniu. Próbę naprawy stanu nekropolii
podjął ksiądz Hilary Szczęsnowicz już w 1858 roku, lecz z powodu niedostatku
funduszy musiał przerwać prace. Ostatecznie, pod wpływem nacisków, gubernator
suwalski zgodził się przeznaczyć pieniądze pokładne na budowę kamiennego
parkanu. 15 kwietnia 1873 roku zawarto kontrakt z Tomaszem Brzezińskim, który
za kwotę 470 rubli otoczył cmentarz katolicki kamiennym murem „wysokim na 4
stopy, szerokim na 3 stopy i na fundamencie schowanym w ziemię na jedną stopę”.
W 1908 roku cmentarz powiększono do 1,35 ha. Wybudowano nową żelazną bramę,
osadzoną na dużych, ceglanych słupach i otoczono kamiennym parkanem 94.
W 1843 roku na cmentarzu wyznaczono miejsce do pochówku
prawosławnych. „Pod murem” istniała też kwatera do grzebania dzieci zmarłych
bez chrztu i samobójców, tzw. „przypadkowe mogiłki” 95. Pod koniec
XIX wieku na cmentarzu pojawiły się pierwsze nagrobki kamienne 96.
Ewangelicy posiadali osobne miejsca pochówku przy ulicy Holenderskiej 97,
natomiast Żydzi przy ulicy Zusenkowskiej.
Po przeniesieniu cmentarza grzebalnego za miasto, swój
charakter zmienił cmentarz przykościelny, gdzie grzebano jedynie osoby
znakomitsze. W 1892 roku staraniem księdza Józefa Bartoszkiewicza wzniesiono
kamienne ogrodzenie, a od ulicy Kościelnej wybudowano bramę wejściową z cegieł
oraz dwie furtki.
W mieście nie było hotelu ani zajazdu, „gdzie by
przejeżdżający mógł zajechać i konie pokarmić”, przybysze wynajmowali więc
pokoje u mieszczan. W latach dwudziestych „dogodniejszej kwatery jak u
starozakonnego Judki Leybowicza obrać nie wypada”, podaje źródło. Ponieważ nie
było to rozwiązanie wystarczające, w 1841 roku na polecenie burmistrza, Icek
Kalwaryjski w domu stojącym w środku zachodniej pierzei rynku „jedną połowę
wyporządził i stancję w tym urządził dla gości przyjeżdżających”, a później
planował zbudować stajnię dla koni 98. W drugiej połowie XIX wieku,
gdy miasto podupadało, mieszczanie ubożeli, a przeludnienie stawało się coraz
większe (w 1867 roku na jeden dom przypadało 14 osób), skurczyła się możliwość
wynajmowania kwater w domach. Wówczas „podróżny przeto urzędnik lub kto inny
jeżeli nie u proboszcza to u burmistrza szukać musi gościnności”. Stan
mieszkań, nawet tych najważniejszych osób w mieście, nie był jednak odpowiedni,
skoro delator ubolewał: „a jakaż to przykra dla gospodarza okoliczność, gdy
nawet oddzielnego pokoiku (…) ustąpić nie może”. Problem musiał być poważny,
gdyż – wzorując się na władzach Filipowa – w 1860 roku magistrat postanowił
wybudować zajazd, odkładając na ten cel po 37 rubli 5 kopiejek rocznie. Kwota
ta była jednak tak mizerna, że nie mogła gwarantować powodzenia, a dodatkowo
zamysł ten przekreśliło odebranie Przerośli praw miejskich 99. O tym,
że był to poważny problem przekonał się dowódca 20. pułku strzeleckiego z
suwalskiego garnizonu, który w trakcie ćwiczeń wojskowych 17 maja 1913 roku
wraz z pododdziałem 70 ludzi, w tym 20 oficerów, kwaterował w Przerośli i
później narzekał na stan kwater 100.
W 1799 roku w Przerośli było 246 domów, w tym 4 murowane
wystawione przez Prusaków dla potrzeb wojska i tylko 91 placów niezabudowanych
„bez przynależności”. Stopień wykorzystania placów był wysoki i wynosił 71
proc.
Tabela 1. Zabudowa największych miast na Suwalszczyźnie w
1799 roku 101
| Miasto
|
Bakałarzewo
|
Filipów
|
Przerośl
|
Raczki
|
Suwałki
|
Wiżajny
|
| Liczba domów
|
67
|
219
|
246
|
168
|
216
|
166
|
Liczby przedstawione w tabeli wskazują, że na przełomie
XVIII/XIX wieku Przerośl była największym miastem w regionie pod względem
wielkości zabudowy. Jedynie pod względem liczby budynków murowanych
przewyższały ją Suwałki, gdzie znajdowało się ich 8, w dodatku były bardziej
okazałe.
W okresie Księstwa Warszawskiego liczba domów ujmowanych w
statystyce urzędowej zmalała do 184 (podobnie w Filipowie do 183). Można
przypuszczać, że w zestawieniu nie uwzględniono domów opuszczonych, których
mieszkańcy w czasie zaburzeń wojennych dawnym zwyczajem szukali schronienia w
bardziej bezpiecznych miejscach lub po prostu w lasach.
W 1820 roku liczba domów zwiększyła się do 220. Siedem lat
później naliczono 217 domów. Pod koniec pierwszej połowy XIX wieku liczba
budynków znów zaczęła się zmniejszać. Stare niszczały, a na budowę nowych
ubożejącej ludności brakowało funduszy. W 1865 roku odnotowano 165 domów (w
tym 3 murowane), w 1887 roku 153, a w 1900 roku 160. W związku z przyrostem
liczby ludności pogarszały się warunki zamieszkania. Pod koniec drugiej połowy
XIX wieku dało się zauważyć przeludnienie. W 1887 roku, na jeden dom przypadało
średnio 13 osób.
Interesująco przedstawia się stan własnościowy zabudowań. W
1865 roku Polacy byli właścicielami 112 domów, czyli 68,3 proc., mimo że w
populacji ludności miejskiej stanowili tylko 59,4 proc. rodzin 102.
W pierwszej połowie XIX wieku można dostrzec ekspansję żywiołu żydowskiego.
Bogaci Żydzi nie tylko wchodzili w posiadanie domów, ale wypierali
dotychczasowych mieszkańców z dogodnych parceli przy rynku, natomiast biedni
wynajmowali mieszkania.
Zabudowania były skoncentrowane wokół rynku i głównych ulic.
W 1818 roku najwięcej rodzin mieszkało przy ulicy Grodzieńskiej – 59,
Kościelnej – 44, Dwornej – 43, Holenderskiej – 41, Wiżańskiej – 35. Na obrzeżach miasta umieszczano
obiekty, w których prowadzono działalność uciążliwą lub stwarzające zagrożenie
pożarowe: browary przy uliczce zwanej Katowską, młyn na końcu ulicy
Holenderskiej, łaźnię na Szkilówce 103.
Położenie domu odzwierciedlało status społeczny i majątkowy.
Najzacniejsze i najzamożniejsze rody mieszkały przy rynku i głównych ulicach –
w pierwszej połowie XIX stulecia m.in. Jakub Trzasko miał dom przy rynku, a
Adam Grabowski czy Ignacy Popławski przy ulicy Dwornej. Północno-wschodni plac
rogowy przy rynku zajmował Józef Szlaszyński. Na rogu z ulicą Grodzieńską, na
dawnym placu wójtowskim umiejscowił się Abel Peltyn. W 1865 roku przy rynku
mieszkali m.in.: Ayzyk Abramski, Aleksander Waraksa, Józef Szlaszyński,
Franciszek Romanowski, Franciszek Szlaszyński, Wiktoria Betkowa, Szymon
Dyczewski, Jakub Morysewicz, Jeko Wartelski, Wolf Szlachecki.
W okresie Rzeczypospolitej Obojga Narodów wszystkie domy w
mieście były drewniane i kryte słomą lub gontem. W czasie okupacji pruskiej,
dla potrzeb wojska, władze wybudowały przy rynku pierwsze cztery budynki
murowane. Po utworzeniu Księstwa Warszawskiego były one dzierżawione przez
Żydów. W źródle z 1819 roku pisano, że przy rynku jest „kilka kamienic
murowanych i zabytków dawnych, w których starozakonni są osiedleni” 104.
W okresie Królestwa Polskiego, w trosce o należyty wygląd
miast i ze względu na bezpieczeństwo pożarowe, wprowadzono surowe przepisy
budowlane. Policja budowlana zwalczała krycie dachów słomą, zalecając używanie
blachy lub dachówki, jednocześnie nakazując wznoszenie przy głównych ulicach
domów murowanych. Z tego powodu przez prawie pół wieku trwała walka mieszczan z
władzami nadzorczymi o pozwolenia na budowę oraz charakter miejskiej zabudowy.
3 sierpnia 1817 roku Kalman Neywachowicz żalił się na
burmistrza, że ten zakazał mu budowy domu drewnianego. Mieszczanin, proponując
rozwiązanie kompromisowe, deklarował „ścianę jedną od frontu wymurować”, gdyż
całego „żadnym sposobem w mur wystawić domu nie jestem w stanie”. Podobnie 2
czerwca 1818 roku postąpili Andrzej Rogala i Mateusz Jankowski, którzy deklarowali, że otynkują ściany frontowe.
22 sierpnia 1818 roku Mateusz Jankowski złożył oświadczenie, że dom zbuduje „na
dobrym podmurowaniu murowanym, z murowanym kominem, nakrytem dachem deskami lub
gontami i tynkiem na kratkę lub kołkami pobite, frontem od ulicy”. Burmistrz
Michał Betko nadał sprawie bieg urzędowy, zaś budowniczy obwodu sejneńskiego,
stwierdzając że „dla tej biednej klasy ludzi do budowania się jest teraz
najwłaściwszy czas”, prosił władze wojewódzkie „o śpieszne zatwierdzenie” projektu.
Mieszkańcy Przerośli dwukrotnie wnosili zbiorowe prośby o
zezwolenie na odstąpienie od surowych zaleceń. 10 czerwca 1819 roku skierowali
do Komisji Województwa Augustowskiego petycję, w której argumentując swą prośbę
ubóstwem, wnosili o zgodę na pokrywanie dachów słomą zmieszaną z gliną, która
zabezpieczała od ognia. Ponieważ „rząd wyższy nakazał nam abyśmy odmienili
dachy słomiane y ostateczny do tego termin na dzień 1 listopada 1819 roku
zakreślił”, w petycji z 23 sierpnia 1819 roku ponowili wcześniejszą prośbę,
idąc przy tym na częściowe ustępstwo i deklarując, że w rynku „zaś ile
możności, choć przy pomocy wszystkich mieszczan będziem się starać odmienić
dachy”. Dla wzmocnienia argumentacji, do pisma załączono kalkulację kosztów
pokrycia dachowego, które były dla przeroślan nie do uniesienia 105.
Sztywne stanowisko władz, słuszne z punktu widzenia poprawy
wizerunku miasta, przy niedostatku mieszczan powodowało, że ruch budowlany nie
był duży. W 1817 roku o zamiarze budowy domu informowali Onufry Wawrukiewicz i
Kalman Newachowicz. Najwięcej, aż trzy domy, postawiono w 1823 roku, a
zbudowali je Franciszek Kausch, Michał Faltyn i Wojciech Boryszewski 106.
11 marca 1823 roku Jakub Trzaskowski zobowiązał się postawić dom drewniany,
ale „na kamiennym podmurowaniu, dachówką kryty” 107. Podobną
deklarację 14 listopada 1828 roku, złożył Adam Grabowski. 2 kwietnia 1832 roku
z wnioskiem o pozwolenie na budowę domu drewnianego wystąpił także Józef
Narzymski. Gdy 9 marca 1832 roku Józef Szlaszyński, właściciel placu przy rynku
na rogu zaułku idącego na Bagno, złożył wniosek o budowę domu krytego słomą
zmieszaną z gliną, 23 lipca 1832 roku Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych,
Duchownych i Oświecenia Publicznego stwierdziła, że do prośby „przychylić się
nie jest mocna”, ponieważ dom miał stanąć przy rynku 108.
Stanowisko władz nie tylko wstrzymywało budowę nowych domów,
ale też reperację starych, których stan się pogarszał. Burmistrz Leopold
Hoffman, w piśmie do Rządu Gubernialnego Augustowskiego z 1 marca 1839 roku,
pisał że: „gdy wiele domów w mieście tutejszym potrzebuje pokrycia dachów, tu
zaś innego prócz słomy nie ma materiału i mieszkańce znajdują się w nędznym
stanie”, brak zgody na pokrywanie dachów słomą zmieszaną z gliną spowoduje, że
„niezawodnie za kilka lat połowa zabudowań pozostałaby tu bez dachów”. Władze
gubernialne, lepiej rozumiejąc położenie mieszczan, 6 marca 1840 roku poparły
prośbę burmistrza. Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Duchownych zajęła się
sprawą na posiedzeniu 12 września 1840 roku i wyraziła zgodę na ten rodzaj
pokrycia dachów „wyjąwszy jednak domy w rynku stojące, które nie inaczej, jak
tylko dachówką lub cynkiem pokrywane być mogą” 109.
Poważny problem stanowiło też zalecenie dotyczące wznoszenia
domów murowanych. Jak zapisano w źródle z 15 kwietnia 1829 roku, najbliższe
cegielnie były „o 4 mile odległe”, zaś w dokumencie z 11 września 1840 roku
stwierdzono, że na miejscu „cegielnie dla braku gliny nie mogą być zakładane”.
Ponieważ budowa domu murowanego była trzykrotnie droższa niż drewnianego,
mieszczanie bronili się przed nakazami władz, podkreślając „zupełnie niezamożny
stan mieszkańców miasta Przerośli” z powodu położenia „w okolicy ogołoconej z
lasów”, co powodowało „brak nie tylko cegły i dachówki, ale nawet drewna na
gonty i drzewnice”.
Z czasem surowe przepisy budowlane zostały złagodzone. W
rozporządzeniu z 1861 roku plan zabudowy nakazano dostosować „do figury i
obszerności placu oraz życzenia i zamożności właściciela”. Stwierdzono w nim
też, że „jeśli projektowany dom drewniany będzie dotykał domów drewnianych,
winien mieć ściany murowane” od szczytu, zaś „domy drewniane w oznaczonej
przepisami odległości od innych drewnianych budynków mogą być całkowicie z
drewna wznoszone” 110.
Niektórzy mieszkańcy, omijając procedury administracyjne,
wznosili budowle bez wiedzy i zgody władz, np. Michał Kolenkiewicz i ksiądz
Franciszek Żukowski w 1819 roku oraz Wolf Leyzerowicz Szlachecki w 1844 roku.
Zaleceń władz centralnych ani gubernialnych w zakresie
przepisów budowlanych nie respektował burmistrz Antoni Rostkowski. Nie tylko
pozwalał „restaurować domy i pokrywać ich słomą”, ale dozwalał nawet budować na
placach o niewyjaśnionej sytuacji własnościowej. Z tego powodu 31 lipca 1844
roku naczelnik powiatu augustowskiego złożył do Rządu Gubernialnego
Augustowskiego wniosek o pociągnięcie go do odpowiedzialności, lecz burmistrz
został już wówczas usunięty ze stanowiska za inne przewinienia 111.
Co pewien czas władze obwodowe, a później powiatowe, w
obecności burmistrza dokonywały generalnej oceny zabudowy miejskiej. 23
sierpnia 1823 roku komisarz delegowany do obwodu sejneńskiego sporządził wykaz
placów w Przerośli, które „podług deklaracji właścicieli zabudowane być nie
mogą”, więc wskutek postanowienia Namiestnika Królestwa Polskiego z dnia 19
czerwca 1818 roku „do sprzedaży koniecznie kwalifikować się muszą”. Za takie
uznano grożące „upadkiem” zabudowania po Janie Wasilewskim, który nie miał
żadnych sukcesorów i zalegał z podatkami oraz Judki Enachowicza i Szmoyły
Leybowicza. Obwieszczenie o sprzedaży placów zostało wydane 29 listopada 1823
roku.
Ponowną lustrację domów w mieście przeprowadził 13 i 14 maja
1847 roku Wojciech Szpinalski – budowniczy powiatu augustowskiego wraz z
burmistrzem Julianem Achenbachem. Jej rezultatem był wykaz 39 budynków
„dezolacji ulegających”: 4 z nich znajdowały się przy rynku, 5 przy ulicy
Gumiennej, 12 przy Grodzieńskiej, 9 przy Holendrach, 5 przy Kościelnej i 4 przy
Dwornej.
Poważne zniszczenia w zabudowie powodowały pożary. Na
przykład, 8 lutego 1817 roku spalił się dom Mateusza Jankowskiego przy Dwornej,
w 1838 roku Tomasza Grabowskiego, w 1844 roku wypaliła się część ulicy Dwornej,
25 marca 1856 roku spaliły się zabudowania Franciszka Gardeja, a w pożarze,
który wybuchł 4 listopada 1859 roku ucierpiały zabudowania należące do trzech
właścicieli. 20 kwietnia 1861 roku groźny pożar strawił budynki wokół północnej
i wschodniej pierzei rynku 112. W pożarze 28 listopada 1890 roku zniszczeniu uległ spichlerz Chaima Wisztynieckiego i Mowszy Wołowicza 113.
Straty w starej zabudowie zmuszały do intensyfikacji ruchu
budowlanego i skłaniały do liberalizacji wymogów budowlanych. Po pożarze w 1844
roku o zgodę na budowę domów przy ulicy Dwornej wnioskowali: Ayzyk Hirszowicz,
Franciszek Dyczewski, Wawrzyniec Grabowski, Wojciech Sztejter, Antonina
Jankowska, Wiktoria Jankowska, Tomasz Rogala, Wojciech Barszczewski, Michał
Kolenkiewicz, Stanisław Podziewski, A. Chyliński i Jakub Poniatowski.
Jednocześnie starano się wykorzystać sytuację do uporządkowania kwartałów
miasta dotkniętych pożarem. 21 sierpnia 1861 roku gubernator augustowski
polecił „sporządzić plan regulacyjny miasta Przerośli w części pogorzałej”.
Później sprawdzano też, czy domy wystawione w 1861 i 1862 roku mają ściany
szczytowe z cegły palonej na wapno, czy fundamenty są na wapnie, a ściany
kominowe i same kominy z cegły palonej oraz czym są pokryte dachy. 6 lutego
1865 roku inżynier powiatowy wraz z magistratem oraz Pawłem Grzymkowskim i
Andrzejem Szlaszyńskim, reprezentującymi mieszczan, dokonali rewizji domów przy
rynku. Wykazała ona, że są wystawione zgodnie z przepisami i kryte gontem.
Jedynie dom Aleksandra Waraksy znajdował się „pod gontem w połowie, a w połowie
pod słomą”.
Typowy dom był więc drewniany, kryty słomą lub gontem, na
kamiennym podmurowaniu i z ceglanym kominem, zwrócony frontem do ulicy.
Dopiero 14 sierpnia 1865 roku Gizel Chazanowski, na rogu ulicy Dwornej i rynku,
budował „frontalny dom murowany” z cegły 114. Miał dwa centralnie
umieszczone wejścia, prowadzące od ulicy oraz podwórka i składał się z dwóch
alkierzy i dwóch izb. Alkierze były umieszczone od podwórka, zaś izby od ulicy.
Sień i kuchnia były wspólne. Dopływ światła zapewniały po dwa okna w każdej
izbie. Jedynie domy w luźniejszej zabudowie miały okna także w szczytach.
Rogowe miały ścięty dach. Wewnątrz posesji znajdowały się chlewy, stajnie i
wozownie, zaś stodoły stały głównie przy ulicy Gumiennej.
Począwszy od 1900 roku rolnicy, właściciele większych
gospodarstw, ze względów praktycznych zaczęli przenosić swoje domostwa na
posiadane grunty 115. W ten sposób przy gościńcu łanowickim,
blendzińskim i zusenkowskim powstały kolonie. Ruch ten spowodował zmniejszenie
się i rozluźnienie miejskiej zabudowy o około 80 domów oraz liczby ludności o
około 500 osób. Choć pogorszyło to wizerunek osady, to pozytywnie wpłynęło na
poziom bezpieczeństwa pożarowego. W latach 1903–1914 w Przerośli wybuchło już
tylko 5 pożarów, które strawiły pojedyncze zabudowania 116. Ich
przyczyną było głównie nieostrożne obchodzenie się z ogniem lub uderzenie
pioruna. Nie odnotowano natomiast, jak w innych ośrodkach, celowych podpaleń 117.
Mieszkania opalano chrustem, rzadziej drewnem. Drewno
opałowe było coraz trudniej dostępne, więc „od niepamiętnych czasów”, „całe
obywatelstwo torfem zaczęło się opalać” 118. Jego leżące w pobliżu pokłady w 1828 roku oceniano na 30
mórg, zaś torfowisko od wschodniej strony miasta nazywano kopalnią 119.
Światła dostarczały początkowo łuczywa i świece. Po wojnach napoleońskich w
Przerośli osiedliło się pięciu Żydów, którzy trudnili się ich produkcją i rozprowadzaniem 120.
Zajęcie to musiało być jednak słabo opłacalne, skoro w latach 30. XIX wieku
zniknęli ze spisów podatkowych.
2.2. Finanse i majątek miasta i gminy
Po okresie
stabilizacji budżetu miasta w czasach pruskich, wojny napoleońskie w początkach
Księstwa Warszawskiego negatywnie wpłynęły na możliwość wybierania podatków
oraz stan finansów miejskich, toteż „Podczas burmistrza Grochowskiego podatki
skarbowe zostały niewybrane”, gdyż obywatele znajdowali się „w największym
ubóstwie”. W 1810 roku do kasy miasta wpłynęło zaledwie 638 złotych. Z tego 600
złotych przeznaczono na wynagrodzenie burmistrza, a 38 złotych na materiały
piśmienne 121. Kolejny burmistrz Michał Betko zapewniał władze
nadzorcze, że podatki zostaną ściągnięte, jak tylko mieszczanie „przyjdą do
lepszej sytuacji”. W następstwie tego zapewnienia, 15 lipca 1811 roku
raportował, że „dochody miasta Przerośli dopiero w tym roku początek swój
wzięły” 122.
Początkowo poziom dochodów nie był wysoki, lecz w pierwszych
latach Królestwa Polskiego stale się zwiększał 123. Jednocześnie
coraz wyraźniej rosła dysproporcja w porównaniu z miastami pełniącymi funkcje
administracyjne i przez to szybciej się rozwijającymi. Preliminarz budżetowy
dochodów i wydatków, określony na lata 1815–1818 opiewał na kwotę 1927 złotych,
w 1819 roku na 2097 złotych, zaś w 1821 roku uzyskano dochód 3560 złotych 7 groszy 124.
Dochody miasta spadły tuż przed powstaniem listopadowym.
Trudności z poborem podatków wystąpiły ponownie w 1831 roku, w którym podatek
„dla wypadków wojennych pobieranym być nie mógł” 125. W budżecie
1835–36 dochód Przerośli został określony na 2654 złotych 11 groszy, w latach
1837–39 preliminowano kwotę 2933 złote 8 groszy, a w latach 1840–42 planowano
uzyskać wpływy w kwocie 2826 złotych 15 groszy. W tym ostatnim budżecie największy
wpływ uzyskano z czynszów od dzierżawy gruntów – 739 złotych 8 groszy, od
szynkarzy 360 złotych, kanon od handlarzy przyniósł 215 złotych, rzeźnia dawała
214 złotych, a składka posiłkowa od mieszkańców przyniosła 471 złotych. Po
zamianie waluty, w pierwszym skonstruowanym w rublach budżecie na lata
1843–45, dochód wyniósł 440 rubli, natomiast na lata 1846–48 został określony
na 470 rubli 31 ½ kop.
Tabela 2. Dochód i rozchód na lata 1849–1851 (w rublach)
| Dochód
|
Kwota
|
Rozchód
|
Kwota
|
| Czynsz z gruntów
|
110,00
|
Wynagrodzenie burmistrza
|
150,00
|
| Od szynkarzy
|
67,50
|
Wynagrodzenie kasjera
|
75,00
|
| Od handlarzy
|
28,14
|
Wynagrodzenie policjanta i stróża nocnego
|
45,00
|
| Oborne
|
40,55
|
Wynagrodzenie pasterza
|
13,50
|
| Z kopalni torfu
|
10,66
|
Wynajem pomieszczeń magistratu
|
22,50
|
| Inne
|
202,93
|
Inne
|
153,78
|
| Razem
|
459,78
|
Razem
|
459,78
|
Źródło AGAD, KRSW, t. 4982, k. 92
Poza spadkiem koniunktury, negatywny wpływ na poziom
miejskiego budżetu miało odebranie dochodów z propinacji, która dawała znaczne
wpływy, np. w 1860 roku – 435 rubli 64 kopiejki, w 1863 roku 441 rubli 81
kopiejek 126.
W 1865 roku w budżecie miasta wyróżniano dwa rodzaje
dochodów: stałe do skarbu, na które składały się: czynsz – 445 rubli 98
½ kopiejki, kontyngens liwerunkowy – 651 rubli 67 ½ kopiejki,
ofiara zwyczajna – 131 rubli 36 kopiejek, ofiara dodatkowa – 65 rubli 68 kopiejek,
podymne 650 rubli, czynsz starościński – 61 rubli 53 ½ kopiejki oraz
dochody niestałe: dzierżawa konsumpcji – 505 rubli 95 kopiejek, składka ogniowa
– 244 ruble 81 kopiejek, składka na ubezpieczenie bydła od zarazy – 164 ruble
10 kopiejek, składka kwaterunkowa – 348 rubli 32 kopiejki i składka
transportowa – 26 rubli 24 kopiejki. Na fundusz miasta pozostawało 518 rubli 61
¼ kopiejek 127.
Miasto dysponowało majątkiem w postaci gruntów:
Dziekońszczyzna, Zagorszczyzna, grunt Holendry, Łąka Zajezdna i Wypust Rozgart,
na którym był kopany torf. 21 czerwca 1820 roku po raz pierwszy w okresie
Królestwa Polskiego przeprowadzono licytację na trzyletnią dzierżawę tych
gruntów. Grunt Dziekońszczyznę i łąkę Zbytek koło Spytki wygrał Juda Mowszowicz
za 146 złotych. Grunt Zagorszczyznę i Zbytek „wedle zaieznych łąk” oraz Zbytek
przy ulicy Dwornej nad jeziorem, Zbytek przy torfowym bagnie i drugi przy
ulicy Holenderskiej za 215 złotych dostał Leonard Danielewicz. Łąkę Zajezne za
150 złotych Julian Zieliński i Grunt na Holendrach Julian Krynicki.
Dzierżawiono także dochody miasta: kamienne, za 52 złote Piotr Chodorowski;
jarmarkowe, po 3 grosze od konia lub krowy za 86 złotych Jan Kraffert;
polankowe Zelik Judkowicz za 66 złotych; postawne w czasie jarmarków: od kupca
– 1 zł, od kupca ze stolikiem – 15 groszy, Jan Kraffert za 67 złotych; pasze
bydła Jan Kraffert za 180 złotych; dzierżawę kopalni torfu za 146 złotych
Julian Krynicki; polowanie Jan Kraffert 128. Dzierżawy stanowiły
dodatkowe źródło dochodu zarówno dla miasta, jak i dla licytantów. Ukazują też
aktywnych gospodarczo i posiadających wolne środki finansowe mieszczan. W tym
kontekście, obok zwycięzców procedur licytacyjnych warto wymienić także tych, którzy
brali w nich aktywny udział. Byli to: Józef Grabowski, wysoko (ponad 200
złotych) licytujący grunt Zagorszczyznę, Jakub Morysewicz, Jan Ceglarski,
Jakub Kryścio, Tadeusz Wasilewski, Jakub Zieliński, Julian Zieliński, Adam Bugielski 129.
O tym, że brak środków finansowych był stałą bolączką władz
miasta, świadczy fakt występowania różnych zaległości i zobowiązań – np.
burmistrz Józef Narzymski w 1834 roku upominał się o 301 złotych 21 groszy
pensji „za rok 1822, która w czasie właściwym dla braku funduszów pobrana być
nie mogła”. W 1833 roku Abel Peltyn domagał się zapłaty zaległej kwoty 2210
złotych za postawienie w 1820 roku kościoła 130. W 1838 roku, zapłaty
w terminie nie mógł się doczekać Ayzyk Abramski, wykonawca „studni z szopą i
kołem” oraz reperacji „szprychausu” na narzędzia ogniowe, wykonanej kosztem
829 złotych 10 groszy. 20 października 1838 roku zniecierpliwiony entreprener
złożył skargę do Dyrektora Głównego Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych,
Duchownych i Oświecenia Publicznego, pisząc że „wyłożywszy swoje pieniądze
więcej roku czekać musi 131.
Trudna sytuacja ekonomiczna miasta i mieszkańców
doprowadziła do powstania w latach 1845–1854 zadłużenia względem skarbu w
kwocie 364 rubli 92 ½ kopiejki. Jego głównym powodem było nieopłacenie
kontyngensu liwerunkowego (zaległość ponad 168 rubli) i opłat czynszowych z
domów i placów (zaległość ponad 120 rubli 35 ½ kopiejki). Ponieważ w ramach
procedury oddłużeniowej mieszkańcy Przerośli „całkowicie uiścili zaległości
kwalifikujące się do spłacenia w kwocie 270 rubli 58 kopiejek”, 23 sierpnia
1865 roku pozostałe zadłużenie zostało umorzone 132. Burmistrz
Napoleon Sztukowski 13 lutego 1865 roku donosił, że „wszystkie podatki skarbowe
tudzież składkę ogniową i transportową kassa miejska odsyła całkowicie do kasy
powiatowej”, zaś składkę kwaterunkową „tam gdzie rząd gubernialny rozkaże” 133.
Większość wydatków pochłaniało utrzymanie władz i uposażenie
pracowników miejskich, najwięcej burmistrza. W okresie Księstwa Warszawskiego,
w 1810 roku, pobierał on 600 złotych pensji, w początkach królestwa 900
złotych, zaś w 1819 roku projektowano 1000 złotych. Burmistrzów nie zadawalało
wynagrodzenie. Uposażenie nie było małe, lecz w sytuacji, gdy byli obarczeni
„liczną familią” – jak np. Michał Betko czy Józef Narzymski (miał sześcioro
dzieci) – utrzymanie było trudne. Z tego powodu, w 1842 roku burmistrz Antoni
Rostkowski, który miał wyjątkowo oryginalne pomysły i lekceważący stosunek do
władz nadzorczych, chcąc podnieść swoją pensję, wystąpił z inicjatywą by
„posadę kasjera w mieście tutejszym zwinąć i służbę kasjera do burmistrza
przydzielić”. Ze względów merytorycznych Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych nie
przychyliła się jednak do tego wniosku 134. W 1865 roku w budżecie
projektowano 150 rubli wynagrodzenia dla burmistrza, zaś 100 rubli rocznej
pensji dla kasjera. W opinii do budżetu pojawiła się wówczas uwaga, że
dotychczasowa pensja burmistrza „nie jest wcale wystarczająca na skromne
utrzymanie się przy wygórowanych cenach wiktuałów i najmu służby” oraz postulat
podwyżki o 50 rubli 135.
Na wysokość wynagrodzenia narzekali też kasjerzy. Początkowo
otrzymywali 200 złotych, potem 300, a następnie 500 złotych. Kasjer Tomasz
Grabowski pisał, że z pensji kasjerskiej „nie jestem teraz dalej w stanie
utrzymywać się z familią” 136. Po zmianie waluty (wprowadzonej w
1842 roku), w 1851 roku uposażenie kasjera projektowano na 90 rubli, władze
przystały jednak tylko na 75 rubli.
Bardzo słabo byli opłacani niżsi pracownicy miejscy. Sługa
policyjny otrzymywał 150 złotych, zaś stróż nocny 120 złotych 137.
22 sierpnia 1819 roku burmistrz pisał, że „Sługi miejskiego i stróża nocnego
nie można było dostać za dawniejszą pensję”, równocześnie proponując podwyżkę
dla pierwszego o 60 złotych, zaś drugiego o 30 złotych 138. Po
zmianie waluty sługa otrzymywał 22 ruble 50 kopiejek, tyle samo stróż,
pasterzowi płacono 13 rubli 50 kopiejek.
Do kosztów funkcjonowania administracji miejskiej należy
doliczyć najem lokalu dla burmistrza. Najpierw kosztował on 222 złote, potem
22 ruble, zaś w latach 50. XIX wieku już 37 rubli 50 kopiejek 139.
Za wynajem pomieszczenia na areszt detencyjny dla włóczęgów i zbiegów,
mieszczący się w domu Dominika Nadarzyńskiego, płacono w 1826 roku 180 złotych
rocznie 140. Pewne kwoty wydatkowano na zakup materiałów piśmiennych,
prenumeratę dziennika urzędowego oraz okresowe wydatki, jak na przykład
wyrobienie pieczęci, które w 1828 roku kosztowało 8 złotych.
Uwagę zwraca fakt, że w preliminarzu na lata 1849–1851 aż
332,82 rubla wydano na utrzymanie pracowników i magistratu, co stanowiło 72,4
proc. budżetu. 15 marca 1843 roku w opinii do budżetu znalazła się znamienna
uwaga: „fundusze kasy miasta Przerośli nader są szczupłe i po opłacie pensji
indywiduum przy magistracie pracującym corocznie pozostają bardzo małe superaty
na pokrycie dalszych potrzeb” 141.
Miasto ponosiło również koszty związane z utrzymaniem
wojska. W 1824 roku nad granicą służbę trzymał Pułk Kozaków Dońskich pod
dowództwem podpułkownika Grekowa, mającego w Przerośli haubdwach, do którego
miasto dostarczało światło i opał 142. W latach 1825–1826 Przerośl
pod rządami burmistrza Józefa Soińskiego i Ignacego Popławskiego, „ulegając
potrzebie i naleganiom władzy dowodzącej Kozakami”, wystawiła „2 czotnie dla
Kozaków” nad granicą, jedną blisko miasta i drugą w Prawym Lesie za 553 złote
10 groszy 143.
Magistrat dysponował niewielkim wyposażeniem. W kancelarii
burmistrza znajdowały się dwa stoły, stołek, szafa, pulpit, wzorce miar, wag i
długości, pieczęć burmistrza, pieczęć z herbem Królestwa Polskiego, słownik
polsko-rosyjski, dzieło o hodowli jedwabników, monitory 144, Dziennik
Gubernialny, Dzieło Izys Polska, Tabella Kolberga zamiany miast, Tablica z
herbem Królestwa, tablica zaznaczająca miasta, słup z tablicą oznaczającą
miasto, zaś orzeł żelazny został odesłany do mennicy 145.
Po odebraniu Przerośli praw miejskich, struktura dochodów
niewiele się zmieniła. W 1872 roku dochód gminy oszacowano na 565 rubli 38
kopiejek. Najwięcej, 337 rubli 18 kopiejek,pochodziło z arend gruntów oraz 135 rubli od szynkarzy. W
1876 roku dochód określono na 609 rubli 41 ½ kopiejki. Główne źródła wpływów
pozostały te same. Arendy – 510 rubli 34 kopiejki i dochód od szynkarzy – 227
rubli 50 kopiejek. Zniknęły wówczas, i tak szczupłe, wydatki na zadania
inwestycyjne. Gros środków pochłaniało bieżące utrzymanie urzędu.
Po utracie praw miejskich zmieniły się też zasady
wynagradzania urzędników. W latach 1872–1876, roczne uposażenie pisarza, który
był jedynym zawodowym urzędnikiem, wynosiło 180 rubli. Wynagrodzenie za
czynności wójta – 160 rubli. Z funduszy gminnych opłacano kuriera – 40 rubli,
dwóch sołtysów pobierało łącznie 46 rubli, sołtys Prawego Lasu – 5 rubli 40
kopiejek, pastuch 15 rubli, dwóm ławnikom sądowym wypłacano rocznie 37 rubli.
Na wynajem pomieszczenia gminnego w 1876 roku wydatkowano 45 rubli. Na
pomieszczenie szkolne 20 rubli i 45 rubli na zakup materiałów kancelaryjnych.
Razem wydatki wynosiły 578 rubli 85 kopiejek, czyli 97,5 proc. budżetu 146.
O stale pogarszającej się relacji finansowej gminy Przerośl
w stosunku do większych gmin wiejskich, świadczy budżet z 1914 roku. Gmina Przerośl
miała wówczas 1680 rubli dochodu, Filipów 1690, Wiżajny 1836 i Wólka 2210 rubli 147.
2.3. Infrastruktura, urządzenia i inwestycje miejskie
Na początku XIX wieku miasta w regionie nie miały rozbudowanych urządzeń
infrastrukturalnych. W okresie wojen napoleońskich, ze względu na szczupłość
środków, nie podejmowano też większych inwestycji, a zabezpieczano jedynie
najpoważniejsze potrzeby remontowe. W budżecie na lata 1811/1814, opiewającym
na kwotę 1925 złotych 29 groszy, przeznaczono 40 złotych na reperację ratusza,
40 złotych na porządki ogniowe, 50 złotych na naprawę dróg, grobel i mostów
oraz 30 złotych na reperację bruków 148. Pierwsze inwestycje podjęto
dopiero w początkach Królestwa Polskiego.
Najważniejsze było zaopatrzenie miasta w wodę, mające także
wpływ na poziom zabezpieczenia przeciwpożarowego. Mieszczanie czerpali wodę z
18 studni rozmieszczonych w najważniejszych punktach miasta: przy rynku, ulicy
Dwornej i Grodzieńskiej. W 1838 roku Ayzyk Abramski, kosztem 385 złotych,
wybudował na środku rynku porządną, solidnie zadaszoną studnię z kołem. Jak
głosi tradycja, nigdy nie brakowało w niej wody, nawet w okresie największej
suszy. W tym samym roku wycembrowano także cztery inne studnie publiczne za
kwotę 244 złotych.
Ważną rolę, ze względu na zagrożenie pożarowe, odgrywały
narzędzia ogniowe. W 1820 roku wyposażenie przeciwpożarowe miasta składało się
z sikawki wężowej, a zabezpieczenie ratusza stanowiły 2 bosaki, 4 stągwie i
drabina 149. Niestety, nie dbano dostatecznie o ich jakość. Stągwie
„puszczały” wodę, natomiast sikawka wężowa, według raportu z 31 grudnia 1820
roku, pozostawała w „najgorszym stanie” 150. W 1826 roku miasto,
kosztem 100 złotych, przeprowadziło reperację stągwi, a w 1833 roku Chemur
Aron Grodzieński za kwotę 448 złotych 15 groszy naprawił sikawkę wężową 151.
Ponieważ stara szopa na narzędzia ogniowe, postawiona w czasach pruskich obok „rozebranego ratusza temuż losowi ulec
musiała”, z obawy przed zniszczeniem narzędzi „stojących pod gołym niebem”,
konieczna stała się budowa nowego „szprychausu” 152. W 1826 roku,
kosztem 304 złotych 28 groszy Mowsza Rubinsztejn zbudował nową szopę, zaś w
1838 roku Ayzyk Abramski przeprowadził jej reperację kosztem 304 złotych 28
groszy. Szopa na narzędzia ogniowe, zbudowana z drewna i kryta dachówką,
spełniała swoje zadanie do końca okresu miejskiego i jest wymieniana w źródle z
1864 roku.
W 1843 roku wyposażenie przeciwpożarowe miasta stanowiły 2
sikawki zaprzęgowe, 186 ręcznych sikawek, 220 węborków, 186 bosaków, 4 stągwie,
186 drabin i 30 drabin przenośnych 153. W zakresie zabezpieczenia
przeciwpożarowego Przerośl przez długi czas wyprzedzała okoliczne miasta,
ustępując jedynie Suwałkom i Augustowowi. Z czasem stan sprzętu się pogorszył.
W 1853 roku miasto posiadało tylko jedną sikawkę wężową, podobnie jak Filipów,
Raczki, Lipsk, Sopoćkinie i Grajewo. Rajgród, Wąsosz i Radziłów posiadały po
dwie sikawki, Szczuczyn cztery, a Bakałarzewo nie miało żadnej 154.
Pozostałe wyposażenie stanowiły 4 beczki do wody, 52 sikawki ręczne, 144
węborki, 83 bosaki i 74 drabiny.
Dużą wagę przywiązywano do wygody podróżowania i
przemieszczania się. W początkach XIX wieku główne ulice Przerośli miały
„środek ulicy starodawnym zwyczajem brukowany”, choć bruk z powodu starości był
bardzo nierówny i sprawiał „przykrość tak przejeżdżającym, yako y
przechodzącym”. Mimo to, pod tym względem Przerośl pozytywnie odróżniała się od
innych miast. Systematycznie przeznaczano też niewielkie środki na poprawę i
naprawę dróg, grobel i mostów. Na przykład, w latach 1811–1814, 50 złotych oraz
30 złotych na reperację bruków 155. W latach 1825–1829 wybrukowano
ulicę Dworną oraz most i studnię 156. Następne lata przyniosły już
jednak zupełny zastój. Do końca okresu miejskiego, bruki utrzymały się na
głównych ulicach: Dwornej, Kościelnej, Grodzieńskiej, Holenderskiej, Wiżańskiej 157.
Większą wagę przywiązywano do budowy mostków w obrębie
miasta. 7 stycznia 1827 roku Komisja Województwa Augustowskiego monitowała do
Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji o moście na rzece Błędziance na
trakcie do Wiżajn, który „zrujnowany koniecznej wymaga reperacji”. Przetarg na
remont, opiewający na kwotę 397 złotych 158, 6 kwietnia 1829 roku
wygrał Lipa Abramowicz, „lecz wykonanie teyże entrepryzy P. Wronowskiemu
odstąpił”. W 1835 roku władze stwierdziły, że „koniecznie potrzeba wystawienia
i reperacji mostków”. Przeznaczono na to kwotę 487 złotych 8 groszy. Gdy „w
trzech terminach” nie stanął do licytacji żaden kontrahent, realizacji
przedsięwzięcia podjął się kasjer Tomasz Grabowski, który „pobudował 3 mosty i
czwarty zreperował” 159. Informacje o kolejnej naprawie mostów i
kanału w Przerośli pochodzą z 1848 roku 160. Mimo to, rok później
władze nakazywały, aby „budowa mostów uskutecznioną mogła być zaraz dla
zapewnienia komunikacji, która z powodu braku mostków zagraża dla podróżnych” 161.
Po opracowaniu kosztorysu, 12 grudnia 1849 roku został rozstrzygnięty przetarg na reperację dwóch mostków i kanału,
który wygrał Ićko Serwiański za kwotę 105 rubli 60½ kopiejki. W związku
z nieporozumieniem nie spisano jednak kontraktu i ostatecznie zadanie
zrealizował Józef Wasilewski za kwotę 103 rubli 65 kopiejek 162.
Ostatnią poważną inwestycją w tym zakresie, która została zrealizowana
w czasach miejskich była budowa, za kwotę 238 rubli 8½ kopiejki, dwóch
mostków „na ścianach z kamienia polnego murowanych”, zakończona 10
października 1862 roku 163.
Ważnym urządzeniem miejskim, ze względów sanitarnych oraz
gospodarczych, była rzeźnia. Zbudowana z drewna i kryta dachówką, w XIX wieku
nazywana była także bydłobojnią lub szlachtuzem. W 1826 roku, przed rzeźnią
Mowsza Rubinsztejn, kosztem 285 złotych 9 groszy wykonał nowy, solidny mostek 164.
26 maja 1837 roku komisarz delegowany w obwód augustowski stwierdził, że
„budowa szlachtuzowa potrzebuje reperacji” i polecił budowniczemu odwodowemu
sporządzenie „anszlagu kosztów”. Remont oszacowano na kwotę 895 złotych 20
groszy. 12 sierpnia 1837 roku Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych, Duchownych i
Oświecenia Publicznego zaakceptowała kosztorys i zezwoliła na przeprowadzenie
przetargu. Niestety, „licytacja spełzła na niczym”, ponieważ w „dwóch
terminach” nikt do niej „nie stanął”. W tej sytuacji, 14 stycznia 1838 roku,
reperacji bydłobojni podjęli się za 783 złote Tomasz Grabowski i Ayzyk
Abramski. Roboty wykonali w 1838 roku, zaś 11 maja 1839 roku Tomasz Grabowski
złożył protokół odbiorczy. Ponowną reperację za sumę 226 rubli 22½
kopiejki zaplanowano 24 lipca 1848 roku, lecz przebiegała ona bardzo opieszale.
Jeszcze 30 stycznia 1855 roku burmistrz Napoleon Sztukowski pisał do Naczelnika
Powiatu Augustowskiego, że dopiero „z nasileniem wszakże wiosny entrepryza ta
wykończoną być może”. Jednocześnie usprawiedliwiał zwłokę twierdząc, że
Przerośl jest miastem rolniczym i „rzeź bydła prawie nie praktykuje się” 165.
Również z raportu z 1864 roku wynika, że rzeźnia stała „prawie nieczynna” 166.
Z tej przyczyny, a także – co stwierdził naczelnik powiatu augustowskiego w
piśmie do Rządu Gubernialnego Augustowskiego z 27 sierpnia 1866 roku – „z
powodu złego stanu, do rozebrania się kwalifikuje” (materiał rozbiórkowy miał
być sprzedany w drodze licytacji). Rzeźnia zakończyła więc swój żywot z końcem
okresu miejskiego 167.
Obiektem użyteczności publicznej była także, położona nad
jeziorem, łaźnia. Spaliła się ona jednak w 1854 roku 168. Mieszkańcy
mogli bezpłatnie korzystać z łaźni żydowskiej, pod warunkiem zabezpieczenia
własnego opału.
Bodaj jedyną inwestycją, zrealizowaną po odebraniu praw
miejskich, była adaptacja starej plebanii na szkołę, której budynek
przeniesiono na teren ogrodu szkolnego. Jak zapisano w źródle z 1885 roku, był
on „upiększający całą Przerośl”.
W XIX wieku władze Przerośli przykładały wagę jedynie do
utrzymania i rozbudowy podstawowych i najpotrzebniejszych urządzeń miejskich:
systemu zaopatrzenia w wodę, środków przeciwpożarowych i elementów
infrastruktury drogowej. Miasto nie posiadało systemu kanalizacyjnego, a
nieczystości spływały rynsztokami (podobnie było w znacznie większych
ośrodkach, ponieważ jednak zabudowa miasta nie była zwarta, było to znacznie
mniej uciążliwe). Władze nie pokusiły się też o wprowadzenie ulepszeń, jak
choćby pomp do dostarczania wody. Nawet w planach nie pojawiły się projekty oświetlenia
miasta. Skromny poziom inwestycji zdecydowanie osłabł w drugiej połowie XIX
wieku, po utracie praw miejskich.
Jarosław Szlaszyński
Przerośl w okresie zaborów
(cz. 3 z 4)
3. Gospodarka
3.1. Rolnictwo
W XIX wieku, podobnie jak w poprzednim
stuleciu, podstawowym źródłem utrzymania ludności miasta, potem osady i gminy,
pozostawało rolnictwo. Opis pruski z 1799 roku wymienia 359 gospodarzy i 361
gospodyń, z rolnictwa żyło więc prawie 65 proc. mieszkańców. Niezmienny
pozostawał obszar gruntów należących do miasta. Z opisu historycznego i topograficzno-statystycznego
z 1820 roku wynika, że miasto miało 150 włók, 25 morgów i 3¾ pręta. Poza
zabudową: 22 włóki, 10 morgów, 3¾ pręta było pokryte lasem; bagna
zajmowały 14 włók, 15 morgów i 3½ pręta; pod gumnami znajdowało się 16
morgów i 20 prętów; wodą zalana była włóka, 13 morgów i 10 prętów. W obszarze
gruntów miejskich 6 mórg i 4 pręty nazywano „włókami Doktora”, 6 włók należało
do proboszcza, 2 włóki były starościńskie i 2 wójtowskie. Włók ornych
pozostawało więc 96 169. Po odebraniu praw miejskich, Przerośl –
jako osada – dysponowała 4682 morgami gruntu. W gminie było razem 5735 morgów
ziemi. W osadzie było 268 gospodarstw, z tego 33 powyżej 15 morgów, 134 o
areale od 3 do 15 morgów i 101 poniżej 3 morgów 170.
W 1818 roku czynsz magdeburski z ziemi płaciły w mieście 153
osoby, zaś składkę obywatelską – 259 osób. Wynika z tego, że 59 proc.
mieszczan miało grunty. W 1821 roku 155 osób odprowadzało czynsz na kwotę 667
złotych 171. W 1863 roku odnotowano 146 posesji miejskich
posiadających role i 18 bez roli 172. W wykazach osób opłacających
czynsz występowali zarówno gospodarze mający duże gospodarstwa, np. w 1818 roku
Franciszek Kausz, Józef Borys (Boryszewski), Wiktor Kryścio, którzy uiszczali
ponad 9 złotych czynszu, jak i rzemieślnicy płacący 15 groszy od ogrodu, np.
Wincenty Ryszko, Krzysztof Sznejder, Beniamin Myler.
W system gospodarki rolnej wpisywały się także okoliczne
majątki ziemskie: położona tuż pod miastem (osadą) Mała Przerośl 173,
gdzie swoją siedzibę mieli właściciele Motul, dobra Łanowicze 174, a
także niewielkie majątki Samborowszczyzna 175, folwark ekonomiczny
Przerośl 176, Wersele 177, Wesołówka 178 oraz
folwark narodowy Pawłówka 179. W 1866 roku w Zusenku, po konfiskacie ziemi plebańskiej, pojawił się folwark, którego pierwszym dzierżawcą został
Seweryn Samotyha. Drobne włości mieli też inni ziemianie, np. na początku
drugiej połowy XIX stulecia Józef Bakowski był właścicielem Siedliska, zaś
Władysław Żabiński właścicielem kolonii w Olszance.
Odebranie praw miejskich, po przeprowadzonym w 1864
roku uwłaszczeniu, nie miało już praktycznie większego znaczenia i
niewiele zmieniło w tej dziedzinie gospodarki. Obszar gruntów osady
wynosił 4682 morgi, z tego 3108 mórg ziemi uprawnej, zaś całej gminy
– 5735 mórg.
W 1865 roku pastwiska zajmowały 710 morgów, areał gruntów
ornych i ogrodów wynosił 1357 morgów, 114 prętów 180. W tym samym
roku rolnictwem zajmowało się 527 mężczyzn i 583 kobiety czyli 62 proc.
mieszkańców miasta 181.
Stopniowo ugruntowywało się i pogłębiało rozwarstwienie
gospodarstw. W 1890 roku wykazywanych jest 288 gospodarstw, a na jedno z nich
przypadało średnio 17,5 morgi. Przy końcu XIX wieku 33 gospodarstwa miały
powyżej 15 mórg, 134 powierzchnię 3–15 mórg i 101 poniżej 3 mórg. Największe
posiadali Ksawery Szlaszyński – 77 mórg, Józef Boryszewski – 63 morgi i Adam
Brzostowski – 53 morgi. Najmniejsze gospodarstwo miała Józefata Kryścio – 3
morgi 150 prętów. Władze starały się monitorować rozdrabnianie gospodarstw na
działki mniejsze niż 6 mórg. W Przerośli proces ten przebiegał w mniejszym
zakresie niż w innych gminach 182.
Mieszczanie często podkreślali, że „grunta składają się z
ziemi piaszczystej”, a ich gospodarstwa leżą na słabych i „niewdzięcznych
gruntach”. Przełom XIX i XX wieku nie przyniósł radykalnych zmian w produkcji
rolnej. Pozytywnym zjawiskiem było upowszechnienie płodozmianu oraz
wprowadzanie nowoczesnych narzędzi rolniczych, np. pługa z metalowym lemieszem,
a nade wszystko upowszechnienie się uprawy ziemniaków, które nie tylko
zapobiegły głodowi lecz przyniosły także radykalną poprawę jakości wyżywienia.
Tylko w niewielkim stopniu wzrosły plony zbóż, zaś pogłowie bydła pozostało na
tym samym poziomie.
Tabela 3. Pogłowie bydła hodowanego w Przerośli
| Pogłowie
|
1799 rok
|
1891 rok
|
| Konie (i źrebaki)
|
375 + 77 źrebaków
|
276
|
| Woły
|
256
|
28
|
| Krowy
|
277+68
|
303+83
|
| Owce
|
732
|
370
|
| Świnie
|
486
|
220
|
W ciągu wieku zmniejszyła się liczba bydła, co było
konsekwencją rezygnacji z wołów jako siły pociągowej. W znaczący sposób
zrezygnowano z eksportu koni. Spadek liczby świń może oznaczać, że ograniczono
się do hodowli na własne potrzeby. Szczególnie trudny dla ludności był rok 1844
i lata 1846–1854, w których nadzwyczajne ulewy doprowadziły mieszkańców na
skraj ubóstwa. Niekorzystny był także przełom XIX i XX stulecia 183.
Złe warunki atmosferyczne, następujące po sobie falami nieurodzaje, słabe
gleby oraz prymitywne narzędzia rolnicze sprawiały, że wydajność w rolnictwie
nie była zbyt wysoka, choć z upływem czasu stopniowo rosła 184.
Tabela 4. Zbiory w gminie Przerośl w ćwierciach i pudach
(siano)
| Rodzaj uprawy |
1912 rok
|
1913 rok
|
Zapotrzebowanie |
| Posiano |
Zebrano |
Posiano
|
Zebrano
|
| Zboża jare
|
1087
|
5206
|
1091
|
5329
|
2930
|
| Zboża ozime
|
1023
|
5613
|
1124
|
4496
|
2930
|
| Ziemniaki
|
3013
|
12052
|
3040
|
15200
|
2930
|
| Siano
|
--------
|
51620
|
--------
|
51240
|
54540
|
Zbiory zbóż zaspokajały potrzeby żywnościowe ludności gminy,
zaś ok. 40 proc. można było przeznaczyć na sprzedaż. Jeszcze większą nadwyżkę
uzyskiwano w zbiorach ziemniaków, niedobór występował jedynie w ilości
zbieranego siana, niezbędnego w hodowli.
3.2. Rzemiosło
Spośród wszystkich miast na Suwalszczyźnie, Przerośl na przełomie XVIII i XIX wieku wyróżniała się największą liczbą
rzemieślników. W 1799 roku było ich 53. W tym samym czasie w Bakałarzewie
mieszkało 13 majstrów, w Filipowie 38, w Raczkach 48, w Suwałkach 19, w
Wiżajnach 22. W początkach XIX wieku nastąpił dalszy rozwój rzemiosła – w
źródle z 1826 roku odnotowano 81 rzemieślników. Przerośl, zarówno w liczbach
bezwzględnych, jak i w przeliczeniu na głowę mieszkańca, górowała nad
pozostałymi miastami. Jeden rzemieślnik przypadał na 24 statystycznych
mieszkańców, podczas gdy w Filipowie na 21, w Raczkach na 22,5, w Wiżajnach na
31, Bakałarzewie na 47,8 i w Suwałkach na 62 mieszkańców.
Tabela 5. Rozwój rzemiosła w Przerośli na przełomie XVIII i
XIX wieku
| Rzemiosło
|
Rok 1799
|
Rok 1818
|
Rok 1826
|
| Szewc
|
6
|
9
|
12
|
| Garbarz
|
4
|
2
|
4
|
| Kuśnierz
|
4
|
0
|
4
|
| Krawiec
|
3
|
8
|
13
|
| Rymarz
|
1
|
0
|
0
|
| Rzeźnik
|
6
|
6
|
5
|
| Młynarz
|
1
|
0
|
0
|
| Piekarz
|
1
|
2
|
6
|
| Miotlarz
|
4
|
0
|
0
|
| Bednarz
|
2
|
2
|
3
|
| Stolarz
|
2
|
1
|
0
|
| Kowal
|
5
(w tym 2 czeladników)
|
8
|
6
|
| Tokarz
|
3
|
1
|
2
|
| Kołodziej
|
1
|
0
|
0
|
| Murarz
|
2
|
2
|
1
|
| Garncarz
|
2
|
1
|
0
|
| Ogrodnik
|
1
|
0
|
1
|
| Strycharz
|
1
|
0
|
0
|
| Cieśla
|
1
|
1
|
3
|
| Mularz
|
1
|
0
|
0
|
| Szklarz
|
1
|
1
|
2
|
| Introligator
|
1
|
0
|
0
|
| Zdun
|
0
|
2
|
2
|
| Kapelusznik
|
0
|
2
|
2
|
| Balwierz
|
0
|
1
|
0
|
| Tkacz
|
0
|
0
|
1
|
| Klompiarz
|
0
|
0
|
1
|
| Zegarmistrz
|
0
|
0
|
1
|
| Obraźnik
|
0
|
0
|
5
|
| Fabrykant świec
|
0
|
0
|
7
|
| Razem
|
53
|
49
|
81
|
Podany wykaz obejmuje pierwsze ćwierćwiecze XIX stulecia i
ukazuje prymat branży spożywczej. Funkcjonowało wówczas 10 szynków, browarów i
gorzelni, 6 piekarni, pracowało 5 rzeźników. W pobliżu miasta nieprzerwanie
funkcjonował młyn wodny oraz wiatrak na Sypytce (nazywanej tak od swego założyciela,
prawdopodobnie Holendra Spytki de Moledino – młynarza).
W końcu XVIII wieku w mieście funkcjonowało kilku kowali i
kołodziej, co wskazuje na to, że było ono nastawione na obsługę drogi
handlowej, zaś występowanie kuśnierzy, kapelusznika czy zegarmistrza świadczy
o specjalizacji i wysokiej jakości produkcji. Rzemieślnicy swoje towary
wytwarzali nie tylko na potrzeby miasta, lecz także najbliższej okolicy, w tym
miejscowości o słabiej rozwiniętym rzemiośle. W szczytowym okresie rozwoju
rzemiosła musiała funkcjonować także cegielnia, skoro był wymieniany strycharz.
W początkach XIX wieku Przerośl, obok Suwałk, Filipowa i
Raczek, była ważnym ośrodkiem produkcji włókienniczej. W spisach występuje
dwóch tkaczy – Elgelberg Kron i Aleksander Kozłowski – oraz jeden sukiennik Jan
Kozłowski. Ponadto, w każdym domu znajdowały się krosna, na których w czasie
wolnym od zajęć polowych, zwłaszcza zimą, wyrabiano płótno i sukno. Do
działalności tej zachęcały też wysokie ceny na te produkty w Prusach, dokąd je wywożono. Prymat w tej dziedzinie
Przerośl utraciła jednak na rzecz Suwałk. Również pobliski Filipów uzyskał
większe znaczenie.
Na szeroką skalę prowadzona była produkcja i handel smołą. W
1820 roku trudniło się tym aż 39 osób, wśród nich Lipa Abramowicz, Marthaj
Szymszelowicz, Hirsz Joselowicz, Mowsza Daniłowicz i Cadyk Dawidowicz, płacący
6 złotych podatku. Sześć lat później wyrabianiem smoły trudniło się 13 smolarzy
– w największym zakresie Lipa Abramski, w najmniejszym – jedyny Polak w tej
branży – Maciej Boryszewski 185. Z czasem zajęcie to zaczęło zanikać.
Smolarze występują jeszcze pod koniec XIX wieku, lecz sporadycznie, np. w 1876
roku Antoni Nowicki i w 1881 roku Franciszek Brzozowski.
W drugiej połowie XIX wieku, w związku ze zmniejszeniem się
roli miasta, zaczęły upadać rzemiosła wyspecjalizowane. Rzemieślnicy zaczęli
przeprowadzać się do większych ośrodków. Zagrożeniem stała się też produkcja
przemysłowa. O upadku rzemiosła świadczy choćby fakt, że rzeźnia w 1864 roku
stała „prawie nieczynna” 186. W 1867 roku wymieniano już tylko 20 rzemieślników 187.
Oprócz warsztatów, w Przerośli nie było innego „użytecznego przemysłu” 188.
Rzemiosłem, w przeważającej większości, trudnili się Żydzi.
Spośród 81 rzemieślników w 1826 roku, 29 było Żydami (36 proc.). Wykonywali oni
najczęściej rzemiosła wyspecjalizowane (zegarmistrzem był np. Echyzel
Żukowski, szklarzem Gotlib Ilinc) i najbardziej dochodowe jak fabrykacja świec
czy rzeźnictwo. Typowe dla Polaków było kowalstwo (było nimi wszystkich sześciu
kowali), którym trudnili się Franciszek Gardej, Jakub Jachmel, Jan Ceglarski,
Krzysztof Korek i Jan Bodendorf, a także ciesielstwo. Na 12 szewców było tylko
dwóch Żydów, a wśród czterech garbarzy było ich dwóch. Polakami było pięciu
obraźników, wszyscy stolarze (trzech), bednarze (trzech), tokarze (dwóch) oraz
mularz i klompiarz (świeżo przybyły). W 1867 roku na 20 rzemieślników, 18 było
pochodzenia żydowskiego. Część rzemieślników posiadało ziemię, m.in.: Jan
Ceglarski, Franciszek Korek, kapelusznik Franciszek Kausz i tokarz Jerzy
Achenbach. Występował także muzykant Tadeusz Święcki. Rzemieślnicy często
pochodzili z zewnątrz. Nie wiązali się z miejscem zamieszkania, lecz
przemieszczali się w poszukiwaniu lepszej pracy, większego zarobku i bardziej
dostatniego życia (np. w 1880 roku garncarz August Freze, młynarz Otto Rudzi i
w 1888 roku gwoździarz August Marasis).
Poziom dochodu rzemieślników można szacować jedynie na
podstawie wysokości płaconego podatku. Największy odprowadzali fabrykanci
świec – 16 złotych w skali roku, rzeźnicy – 15 złotych, muzykant – 12 złotych, piekarze – 7 złotych
(tylko Wolf Kalwaryjski uiszczał 10 złotych), krawcy, szewcy, cieśle, szklarze,
tkacze – 3 złote i 10 groszy, zaś tokarze, bednarze, obraźnicy, klompiarz i
zegarmistrz – 1 złoty i 18 groszy.
Niektórzy rzemieślnicy cieszyli się prestiżem w lokalnej
społeczności, np. Franciszek Kausz czy Jerzy Achenbach.
3.3. Handel
Na przełomie XVIII i XIX wieku Przerośl
stanowiła ważny ośrodek handlu na pograniczu polsko-pruskim. Dzięki
temu, że
prowadzono tu „dość żywy ruch handlowy”, „miasto się podnosiło”. Z
handlu ponadlokalnego utrzymywało się jednak niewiele osób. W źródle
z 1799 roku wymieniono zaledwie trzech handlarzy: dwóch żelazem
i jednego płótnem. Liczba ta była zbliżona do innych miast: czterech
handlarzy
w Wiżajnach, po jednym w Bakałarzewie i Suwałkach. Ewenement stanowiły
Raczki,
gdzie mieszkało 47 handlarzy i bankier. Wynika z tego, że organizacją
wymiany
handlowej zajmowali się handlarze pruscy, dysponujący większymi
kapitałami i
możliwościami.
Po wojnach napoleońskich, ze względu na zmianę położenia
geopolitycznego, zmalało znaczenie handlowe Przerośli jako ważnego rynku w
handlu przygranicznym. Prowadzony był jeszcze „znaczny handel zbożem z
przyległym państwem pruskim”, lecz jego rola w ogólnych obrotach w regionie
systematycznie malała. Uruchomienie w końcu drugiej połowy XIX stulecia, z
dala od miasta, dróg żelaznych w Prusach i Królestwie Polskim, podcięło zupełnie
jego znaczenie handlowe. I choć miejscowe władze uważały, że „zbyt produktów
rolnych odbywał się na szeroką skalę” 189, to jednak wartość handlu
nie była wysoka. W 1910 roku, przez komorę w Przerośli, wywieziono towary na
kwotę 9943 rubli, zaś wwieziono na sumę 1357 rubli. Dla porównania, sąsiednia
komora w Filipowie miała obrót 462 tysięcy rubli, w Bakałarzewie 11 tysięcy
rubli, zaś w Raczkach aż 691 tysięcy rubli. Porównanie to świadczy, że Przerośl
została zdystansowana przez inne ośrodki nadgraniczne: Raczki leżące na szlaku
Suwałki – Olecko i Filipów na trasie Suwałki – Gołdap.
Do Przerośli przybywali kupcy pruscy, a następnie wynajętymi
od gospodarzy furmankami wieźli zakupione zboże oraz wyroby sukiennicze i
włókiennicze do Prus. W XIX wieku na szeroką skalę zaczął rozwijać się
przemyt, organizowany głównie przez Żydów. Przemycano tanie sukno, płótno,
tytoń i cygara.
Wymianę handlową o znaczeniu lokalnym prowadzono podczas
funkcjonujących „od niepamiętnych lat” 6 jarmarków. Ich rola zmalała wyraźnie
w drugiej połowie XIX wieku. W źródle z 1860 roku zapisano, że „dochód z
dzierżawy wjezdnego i postawnego upaść musiał z tej przyczyny, że w mieście
tutejszym istnieją tylko festa, a nie jarmarki, przeto w dnie na jarmarki
tabellą oznaczone nikt do miasta nie przybywa i żadne wpływy z tego powodu nie
mogą mieć miejsca” 190. W 1913 roku po dodaniu jeszcze 6 jarmarków,
ich terminy zmieniono tak, by odbywały się w każdym miesiącu. Handlowano
głównie końmi, bydłem, płodami rolnymi i artykułami domowego użytku.
Tabela 6. Pogłowie i ceny bydła w rublach na jarmarkach w
1914 roku
| Pogłowie
|
Marzec 1914 roku
|
Maj 1914 roku
|
| Liczba
|
Cena za sztukę
|
Liczba
|
Cena za sztukę
|
| Konie
|
200
|
100
|
300
|
100
|
| Krowy
|
150
|
50
|
200
|
50
|
| Kozy
|
20
|
4
|
20
|
4
|
| Świnie
|
40
|
25
|
20
|
30
|
Źródło APS, Zarząd Powiatu Suwalskiego, t. 93, k. 21.
Ważną dziedziną miejscowej gospodarki była produkcja i
sprzedaż napojów alkoholowych, na które występowało znaczne zapotrzebowanie
zarówno ze strony mieszczan, jak i przybyszy. W 1799 roku naliczono 6 browarów,
9 gorzelni i 16 szynków. Szynkowaniem trudnili się wyłącznie Żydzi. W 1820 roku
byli to Wolf Abramowicz, Aron Neywachowicz, Judko Mowszowicz, Judko Leybowicz,
Lipa Abramowicz, Josel Abramowicz, Kalman Neywachowicz, Judko Szmojłowicz,
Mowsza Wolfowicz, Chaim Judkowicz. Wszyscy płacili po 90 złotych podatku 191.
W 1867 roku wymieniano 4 karczmy i 9 szynków 192, zaś w 1890 roku
jeden szynk piwny i 4 szynki.
W 1830 roku w tytoń mieszczan zaopatrywał trafikant Zelman
Mowszowicz Grodzieński z Filipowa, który w Przerośli miał swego dystrybutora
Leybę Leyzerowicza Kiejdańskiego.
W 1867 roku handlem zajmowało się 25 osób (sami Żydzi). W
1912 roku wydano 13 świadectw handlowych. Obok stanowiących większość
handlarzy artykułami żywnościowymi, Jeko Wartelski i Izrael Motulski handlowali
węglem. Szapiro Judelowicz wykupił świadectwo za 50 rubli. Pierwsi polscy
handlarze wykupili świadectwa dopiero w 1914 roku. Byli to Stanisław Chomicz i
Aleksandra Górska oraz Józef Klepacki.
Łącznie, z handlu i rzemiosła utrzymywały się w Przerośli w
1799 roku 373 osoby (35 proc.), zaś w 1865 roku 679 osób (38 proc.). Sam zawód
w 1799 roku uprawiały 72 osoby, w 1826 roku 95 osób i w 1865 roku 124 osoby.
Jest to dość wysoki wskaźnik.
4. Ludność
4.1. Liczba, struktura narodowościowa, wyznaniowa i
majątkowa
W 1799 roku Przerośl liczyła 1310 mieszkańców, z tego 1093 stałych i
217 żołnierzy garnizonu pruskiego. Była wówczas największym miastem
Suwalszczyzny – wyprzedzała Suwałki, liczące wówczas 1184 mieszkańców (stałych
899), Raczki – 1088 i Filipów – 802 mieszkańców. Mniejsze od Przerośli były:
Wiżajny – 685 mieszkańców, Bakałarzewo – 620 i Jeleniewo – 471 193.
W okresie okupacji pruskiej zaznaczył się napływ
rzemieślników, którzy w większości byli ewangelikami. Nastąpił także wzrost
liczby ludności żydowskiej, także trudniącej się rzemiosłem i handlem. W 1799
roku w Przerośli naliczono już 205 Żydów. Ich napływ stał się jeszcze większy
po zniesieniu przez władze pruskie, w 1802 roku, ograniczeń związanych z
osiedlaniem się Żydów w miastach. W 1808 roku w Przerośli było ich już 335.
Zwiększył się także żywioł pruski – ewangelicki. Sami żołnierze garnizonu wraz
z rodzinami liczyli 217 osób.
W okresie Księstwa Warszawskiego i wojen napoleońskich
nastąpił spadek liczby ludności. W 1808 roku w Przerośli mieszkało 1077 osób,
zaś w dwa lata później tylko 982. Było to zjawisko typowe również w innych
miastach. Systematyczny wzrost liczby ludności nastąpił wraz ze stabilizacją w
czasach Królestwa Polskiego.
Tabela 7. Liczba mieszkańców w Przerośli w XIX wieku
| Rok
|
1820
|
1825
|
1857
|
1865
|
1890
|
1907
|
1910
|
| Liczba
|
1646
|
1940
|
1926
|
1798
|
1541
|
2443
|
2427
|
W dalszym ciągu duży wpływ na wzrost liczby ludności mieli
Żydzi. W 1820 roku naliczono ich w mieście 443, w 1867 roku tworzyli gminę
liczącą 598 osób, a w 1890 roku – 501 osób. Systematycznie zmniejszała się
natomiast liczba ewangelików. Po ustąpieniu Prusaków, w 1820 roku w mieście
pozostawało 153 wyznawców tej religii.
Tabela 8. Ludność miasteczek na Suwalszczyźnie w 1867 roku
| Miasto
|
Katolicy
|
Żydzi
|
Razem
|
| Bakałarzewo
|
392
|
1061
|
1453
|
| Filipów
|
2048
|
889
|
2937
|
| Przerośl
|
1086
|
598
|
1684
|
| Wiżajny
|
1090
|
1172
|
2262
|
W XIX wieku, pod względem liczby ludności Przerośl utraciła
prymat nie tylko w stosunku do Suwałk – zwiększył się także dystans dzielący ją
od Augustowa i Sejn. Wraz z Filipowem wybijała się wśród miasteczek, a później
osad. Cechą charakterystyczną Przerośli był najwyższy odsetek ludności polskiej
– w 1907 roku 64,7 proc. (podczas gdy w Filipowie 45,4 proc., w Bakałarzewie
41,9 proc., zaś w Wiżajnach tylko 40 proc.) oraz najniższy odsetek ludności
żydowskiej – 23,3 proc. (w Wiżajnach 25,5 proc., w Filipowie 35,6
proc., w Bakałarzewie 59,3 proc.).
Tabela 9. Ludność osad w 1907 roku
| Wyznanie
|
Bakałarzewo
|
Filipów
|
Przerośl
|
Wiżajny
|
| Rzymskokatolickie
|
386
|
1149
|
1581
|
742
|
| Prawosławne
|
6
|
28
|
19
|
24
|
| Luterańskie
|
2
|
103
|
228
|
615
|
| Żydzi
|
548
|
895
|
555
|
472
|
| Mariawici
|
0
|
354
|
0
|
0
|
| Razem
|
924
|
2529
|
2383
|
1853
|
Źródło: TWSK t. 33, s. 80.
Początkowo wśród mieszkańców istniała dość znaczna przewaga
kobiet nad mężczyznami. W 1865 roku naliczono 850 dorosłych mężczyzn (47,5
proc.) i 939 kobiet, w 1890 roku było 868 kobiet (56,3 proc.) i 673 mężczyzn, w
1907 roku 1236 kobiet (50,6 proc.) i 1207 mężczyzn. Większość dorosłych
decydowała się na zawarcie małżeństwa i założenie rodziny. W 1865 roku 1719
osób żyło w 384 rodzinach: 228 katolickich, 125 żydowskich i 31 ewangelickich.
W 1902 roku obszar gminy Przerośl zamieszkiwało 2657 osób,
zaś w 1914 roku 2829 osób, w tym 1184 katolików, 369 protestantów i 553 Żydów 194.
Liczbę ludności w poszczególnych miejscowościach gminy przedstawia tabela.
Tabela 10. Liczba
domów i ludność gminy Przerośl w 1902 roku
| Miejscowość
|
Liczba domów
|
Liczba ludności
|
| Przerośl
|
160
|
2050
|
| Nowa Przerośl
|
14
|
132
|
| Prawy Las
|
42
|
455
|
| Sypytka
|
1
|
9
|
| Samborowszczyzna
|
1
|
11
|
| Razem
|
218
|
2657
|
W początkach XIX wieku i okresie okupacji pruskiej,
poprawiła się sytuacja materialna ludności. Uległa ona pogorszeniu w wyniku
wojen napoleońskich. W petycji z 10 czerwca 1819 roku mieszczanie twierdzili,
że „wszystkie mieszkańce w najnędzniejszym stanie się znajdują”, jako przyczynę
ubóstwa wskazując „pamiętne nieszczęśliwe rządy”, wojnę i położenie „w takowym
zakątku nad granicą pruską”195.
Społeczność Przerośli była zróżnicowana majątkowo – od
najbogatszych, mieszczących się w pierwszej klasie zamożności, do
najbiedniejszych – w klasie czwartej196. Podział ten, dokonywany
przez władze miejskie, miał znaczenie praktyczne, m.in. przy rozdziale
wszelkiego rodzaju składek i ciężarów publicznych.
Tabela 11. Podział
mieszkańców Przerośli na klasy zamożności
| Klasa
|
1818 rok
|
1820 rok
|
1832 rok
|
| I
|
74
|
29
|
50
|
| II
|
110
|
82
|
118
|
| III
|
60
|
146
|
97
|
| IV
|
16
|
64
|
15
|
| Razem
|
260
|
321
|
280
|
Źródło: AGAD, KRSW, t. 4978, k. 102; t. 4980, k. 619
Dane zawarte w tabeli pokazują różnicowanie się społeczności
miejskiej. Zmniejszała się liczba najzamożniejszych, rosła natomiast liczba
mieszkańców w klasie II i III, a więc w gronie osób średnio sytuowanych.
Różnice występowały także w obrębie poszczególnych klas.
Interesująco przedstawia się struktura narodowościowa –
np.
w 1820 roku w klasie I, na 29 mieszkańców, tylko pięciu było narodowości
żydowskiej, można więc sądzić, że większość Żydów osiedlających się w
Przerośli nie była zamożna. Poziomem dochodów wszystkich przewyższał
Abel Peltyn, który w 1824 roku był m.in. dzierżawcą dochodowej
entrepryzy na
propinację w Suwałkach wartości 2240 złotych 197.
20 czerwca 1890
roku Izrael Dawid Fajbowicz Rajgrodzki z Augustowa pożyczał od Motela
Leybowicza i Lei Dawidowy Przeroślskich 500 rubli, co stanowiło wówczas
znaczną
kwotę 198.
W XIX wieku daje się zauważyć szereg zmian w socjotopografii
miasta. O ile do końca poprzedniego stulecia dominującym żywiołem byli Polacy,
zarówno pod względem liczebnym, majątkowym, jak i usadowienia w hierarchii
miejskiej, o tyle od czasów pruskich dostrzega się ekspansywność Żydów.
Ostatnie lustracje miasta z XVIII wieku nie wykazują przy rynku żadnego Żyda,
a w XIX wieku zajmują oni już kilka posesji.
Najbogatsi byli szynkarze i trudniący się handlem. Znacznymi
przychodami legitymowali się burmistrz i kasjer. Na przeciwstawnym biegunie
plasowali się wyrobnicy i ogrodnicy, nieposiadający domów i stałych środków
utrzymania. W źródle z 1799 roku wymieniono 13 parobków, 2 chłopców i 19
dziewek. Szczególnie trudne było położenie wyrobników. Na miejscu często brakowało
zajęcia, a gdy mężczyźni udawali się „na zarobek do fabryk”, żony z dziećmi
pozostawały bez środków do życia 199. Z reguły pracy szukano w
pobliżu, jednak z powodu nadwyżki rąk do pracy była ona mniej płatna. W 1867
roku źródło wspomina Sylwestra Krynickiego, który był na zarobku aż w
Warszawie. Wynagrodzenia pracowników najemnych nie były wysokie – w ostatnim
dziesięcioleciu XIX wieku robotnik przy sianokosach i żniwach zarabiał 60
kopiejek dniówki, wiosną 40 kopiejek, jesienią 30 kopiejek, zaś zimą tylko 25
kopiejek. Pensja robotnicy była jeszcze niższa i wynosiła 35 kopiejek przy
żniwach i sianokosach, 25 wiosną, 20 jesienią, zaś zimą tylko 15 kopiejek.
Wynagrodzenie to było nieco wyższe od średniej w powiecie suwalskim 200.
Brak zajęcia i środków do życia zmuszał do wyjazdów,
głównie
do USA. Pogląd na poziom emigracji umożliwia rosyjska statystyka, która
rozróżniała ludność urodzoną i zamieszkałą w tym samym miejscu oraz
urodzoną i wybyłą, tj. opuszczającą miejsce urodzenia, a także przybyłą.
Według danych na
dzień 5 stycznia 1912 roku, spośród 3175 mieszkańców, z terenu gminy
wybyło 97
mężczyzn i 101 kobiet 201. 1 stycznia 1914 roku zapisanych do ksiąg
było 3012 osób, wśród nich 269 wybyłych. Przybyło 207 osób 202.
Większość emigrantów (głównie ci, którzy mieli rodziny) po zarobieniu nieraz
znacznych sum wracała, lokując oszczędności w ziemi. Niektórzy, zwłaszcza
młodsi i bardziej energiczni, decydowali się pozostać na stałe.
Reprezentatywnym przykładem losów emigracyjnych może być ród Radziwanowskich.
Jego protoplasta, Antoni, powrócił z USA w 1890 roku, po kilku latach pracy. W
czerwcu 1903 roku, wzorem ojca, na emigrację udał się syn Aleksander, a
następnie córki Helena i Weronika oraz synowie Ksawery i Julian. Aleksander,
który miał już założoną rodzinę powrócił do Przerośli, zaś rodzeństwo pozostało
na emigracji, kultywując jednak głęboko polskie tradycje 203.
Trudne warunki życia, niski poziom higieny i opieki
medycznej, ciężka praca i codzienne zgryzoty sprawiały, że szerzyły się
choroby. Ludzie żyli krótko i często umierali, zwłaszcza dzieci. Umieralność
potęgowały epidemie. W lutym i marcu 1839 roku wystąpiła epidemia cholery,
wskutek której zmarło 113 osób, w tym 31 z Przerośli i 32 z Blendy. Cholera
ponownie pojawiła się w okolicy Przerośli jesienią 1848 roku. Od 7 do 17
listopada w Prawym Lesie zmarło 15 osób.
Leczeniem trudnili się znachorzy; ze względu na koszty,
tylko nieliczni decydowali się na kurację w szpitalu świętych Piotra i Pawła w
Suwałkach. Sporadycznie korzystano też ze szpitala w Gołdapi. W 1859 roku
zaległości z tytułu leczenia „niezamożnych debentów” wynosiły 157 rubli 57
kopiejek. W lekarstwa zaopatrywano się w aptece Grodzkiego w Filipowie.
Tuż przed pierwszą wojną światową, w 1914 roku, felczer
Julian Malinowski założył w Przerośli lecznicę zwierząt 204.
Jarosław Szlaszyński
Przerośl w okresie zaborów
(cz. 4 z 4)
4.2. Parafia, życie religijne
W XIX wieku zaszły istotne
zmiany w podporządkowaniu parafii przerosielskiej. Po rozbiorach rozpadł się
dekanat olwicki, w 1797 roku parafia weszła w skład dekanatu wigierskiego, po
1818 roku sejneńskiego, zaś od 1868 roku niezmiennie wchodziła w skład dekanatu
suwalskiego. Od 1788 roku przynależała do diecezji wigierskiej, przekształconej
w 1818 roku w diecezję augustowską z siedzibą w Sejnach. Z posługi duszpasterzy
w Przerośli korzystali także wierzący z parafii filipowskiej, głównie z
Rakówka i Cisówka. Stale zwiększała się liczba parafian. W 1837 roku było ich
3010, w 1889 roku 4294, a w 1898 roku 4535.
Parafią zarządzali kolejno proboszczowie: Jan Supiński
(1804–1808), Kazimierz Smojliński205 (1808–1813), Tomasz
Andrzejewski (1813–1815), Franciszek Żukowski (1816–1829)206, Hilary
Szczęsnowicz207 (1829–1860). Krótko, od maja do czerwca 1860 roku,
administratorem był ksiądz Falkowski, a następnie komendarzem i proboszczem
Kazimierz Franciszek Łopieński208 (1860–1891), potem ksiądz Józef
Bartoszkiewicz209 (1892–1907), zaś od 1907 roku Józef Wołągiewicz210.
Różny był poziom zaangażowania proboszczów w sprawy parafii
oraz jej majątku. Nawet władze duchowne surowo oceniały opieszałość księdza
Franciszka Żukowskiego, stwierdzając, że za jego rządów „beneficjum przeroskie (…) najmniejszej
nie doznało melioracji” (tzn. ulepszenia), a dalej pisząc: „fundusz nader
szczupły (…) przez niedbałość zmarłego względem budowli i całego gospodarstwa
przywiedzionym został do stopnia najuboższego”211. Spośród
XIX-wiecznych proboszczów wyraźnie wyróżniał się ksiądz Hilary Szczęsnowicz,
nie tylko długim okresem sprawowania posługi kapłańskiej, lecz także dbałością
o sprawy organizacyjne i materialne parafii.
Sprawami majątkowymi wespół z proboszczem zarządzał dozór
religijny, którego kolatorem był burmistrz, a w skład wchodziło trzech
członków. Byli oni wybierani spośród najbogatszych i najbardziej przywiązanych
do lokalnego kościoła parafian, z reguły z samej Przerośli. Na przełomie lat
20. i 30. dozór tworzyli Jakub Trzasko, Julian Krynicki i Klemens Grabowski, w
1834 roku zmarłego Jakuba Trzasko zastąpił Jakub Kryścio. W latach 40. w
miejsce Krynickiego wszedł Szulewski, zaś w 1846 roku dozór tworzyli Julian
Achenbach, Karol Kryścio i Kazimierz Danielewicz 212.
Znacznym poważaniem wśród parafian i społeczności miejskiej
cieszył się także organista. Na początku XIX wieku był nim Wincenty Ostrowski,
potem przez długie lata Jakub Morysewicz 213. Od początku lat 60.
XIX wieku organistą był Andrzej Zackiewicz 214, następnie od początku
lat 80. XIX wieku Julian Truchan 215. W początku XX wieku funkcję tą
pełnili: Bronisław Antoni Truszkowski 216, następnie Władysław
Arandt, Piotr Baranowski 217. Przed I wojną światową Stanisław
Bieniada.
Funkcjonowanie materialne parafii opierało się na
wcześniejszym uposażeniu. Prócz tego, od 1806 roku przerosielscy proboszczowie
pobierali z folwarku Pawłówka „rozmaite produkta w znacznej ilości” 218.
Dodatkowo na dobrach Motule była zabezpieczona kwota 2 tysięcy złotych na
rzecz ubogich, od której właściciel był zobowiązany płacić 5 procent rocznie.
Od 1821 roku dochód ten, niestety, nie był wybierany 219. Na
podstawie ukazu carskiego z 26 grudnia 1865 roku władze skonfiskowały majątki
kościelne. Pole proboszcza w Przerośli rozdano małorolnym i bezrolnym, zaś na
początku XX wieku rząd rosyjski skolonizował je staroobrzędowcami. Proboszczowi
pozostawiono 6 mórg. Jako ekwiwalent za odebraną ziemię władze płaciły roczne
uposażenie w wysokości 150 rubli.
Po wybudowaniu w 1821 roku nowego kościoła utrzymano odpusty
Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Michała. Nie wiadomo kiedy zniknął
odpust na św. Michała i kiedy jego rolę przejęła uroczystość Przemienienia
Pańskiego, która szybko zyskała popularność także wśród mieszkańców z
sąsiednich parafii. Przybywali na nie wierni i duchowni z odległych miast, np.
z Wisztyńca. Z zapalonymi świecami wędrowali przed obraz Przemienienia
Pańskiego, prosząc o łaskę przemiany dla siebie lub najbliższych.
Rozwijały się stowarzyszenia religijne. Swoją liczebność
zwiększało bractwo św. Michała, które w 1868 roku liczyło 154 członków, a jego
przełożonym był Jan Jaśko z Blendy. Powinnością brastewnych było wyrabianie
świec, noszenie chorągwi i baldachimu. Od 1906 roku zaczęło szerzyć się
tercjarstwo franciszkańskie 220.
Znaczną społeczność religijną tworzyli żydzi. Gminą
żydowską
kierował składający się z trzech osób dozór bożniczy. W początkach
Królestwa
Polskiego tworzyli go podrabin Gusza Wawercug oraz Jeko Kalwaryjski i
Abel
Peltyn, a w końcu I połowy XIX wieku, prócz wymienionych, do dozoru
wchodził Ayzyk Abramski. Na przełomie pierwszej i drugiej połowy
stulecia dozór
tworzyli: Josel Kalwaryjski, Chemur Grodzieński i Wolf Żukowski,
natomiast na
początku drugiej połowy XIX wieku – Echiel Żukowski i Nowsza Kamin.
Funkcje
religijne pełnili podrabin Gusza Wawercug i bożniczy Peltyn Leybowicz,
zaś od
pierwszych lat drugiej połowy XIX wieku podrabin Eliasz Margolies i
bożniczy
Peltyn Osipow 221. Ostatnim rabinem przed I wojną światową został
wybrany Szołom Szloma Szapiro 222.
Gmina dysponowała przyszkółkiem (spalił się 1 lutego 1857
roku) oraz drewnianą szkołą i łaźnią. O poziomie religijności żydów, z powodu
braku źródeł, można powiedzieć niewiele.
W 1905 roku ksiądz Józef Hrynkiewicz z Filipowa próbował
rozpropagować mariawityzm. Początkowo interesowano się cudownymi medalikami z
Franciszką Kozłowską, lecz gdy ksiądz „odpadł od kościoła”, stracił wielbicieli
i zaledwie kilka kobiet chodziło do kaplicy mariawickiej.
Nieliczni wyznawcy prawosławia i ewangelicy pod względem
duszpasterskim należeli do swoich parafii w Suwałkach.
4.3. Społeczność. Elita
Miejscową elitę tworzyli
przedstawiciele władz miejskich: burmistrz i kasjer, proboszcz, nauczyciel,
mieszkający w Przerośli funkcjonariusze graniczni i celni oraz przedstawiciele
okolicznego ziemiaństwa i pracownicy zatrudniani w ich majątkach. Ich pozycję
wyznaczała pełniona funkcja, wykształcenie i poziom dochodów.
Czołowe miejsce zajmowali burmistrzowie, choć ich związek
ze
społecznością był różny. Z miejscowymi nie wiązali się w ogóle Leon
Szaciński i
Antoni Rostkowski. Szaciński posiadał szlachectwo, zaś Rostkowski był w
konflikcie z mieszkańcami. Znamienne, że obaj nie próbowali się zbliżyć
także
do okolicznej szlachty. Podobnie izolował się także Leopold Hofmann.
Józef Poliks tylko raz (wraz z burmistrzem Filipowa Leonem
Tomaszewiczem), w 1849
roku był świadkiem ślubu kasjera Seweryna Wojtkiewicza. Częściej w życiu
miejscowej społeczności uczestniczyły ich żony. Jakubina Hofmanowa i
Aniela
Poliksowa kilkakrotnie występowały jako matki chrzestne dzieci
okolicznych ziemian.
Bardziej otwarty był burmistrz Michał Betko – świadkował on nie tylko
dla szlachty, ale także dla Jana,
syna szanowanego tokarza Jerzego Achenbacha (2 września 1816 roku).
Podobnie
burmistrzowie: Józef Narzymski, który 20 marca 1821 roku był świadkiem
chrztu
Feliksa, syna Juliana Krynickiego oraz Józef Soiński i Ignacy Popławski,
którzy
kilkakrotnie świadkowali dla okolicznych ziemian. Julian Achenbach i
Napoleon
Sztukowski wiązali się zarówno z przedstawicielami własnej sfery, jak i
najważniejszych rodów miejskich. Achenbach był np. świadkiem dla
Julianny
Aleksandry, córki Samuela Szulca, a wraz z żoną, także dla Ksawerego
Macieja,
syna Józefa Szlaszyńskiego. Równie zaangażowany był kasjer Tomasz
Grabowski i Edward Szmydt,
nauczyciel, a później kasjer, który m.in. 11 listopada 1866 roku, wraz z
Julianem Szlaszyńskim, naddzierżawcą majoratu Czosnków, był ojcem
chrzestnym
dla Stanisława Piotra Benkendorfa. Stosunki z najważniejszymi domami
utrzymywał też proboszcz, np. Hilary Szczęsnowicz, który był m.in.
chrzestnym
dla dzieci kasjera Seweryna Wojtkiewicza. Spośród pozostałych bardzo
aktywny i szanowany był Józef Betko 223.
Miejscowe elity utrzymywały także stosunki z
przedstawicielami swego stanu z sąsiednich miast, głównie Filipowa. Na
przykład, kiedy w 1851 roku Leon Tomaszewicz, burmistrz Filipowa chrzcił córkę
Kazimierę, świadkami byli Dominika Tomaszewicz i burmistrz Przerośli Napoleon
Sztukowski, w 1854 roku proszony także na chrzestnego dla kolejnej córki
Tomaszewicza, Władysławy 224.
Największych i najbogatszych gospodarzy w Przerośli, którzy
uczestniczyli w systemie władzy miejskiej, określano mianem „celniejszych”. W
pierwszej połowie XIX wieku najczęściej nazywanym tak był Józef Szlaszyński,
zaś na początku drugiej połowy tego stulecia Szymon Dyczewski, późniejszy
pierwszy wójt gminy, określany także jako „obywatel”. Wśród „celniejszych”
sporadycznie występowali Żydzi. W 1841 roku w tym gronie wymieniany był Abel Peltyn.
Najbogatszych gospodarzy mieszkających w Przerośli na stałe
można podzielić na trzy grupy. Pierwszą stanowili ci, którzy wchodzili w
relacje z władzami miasta i okolicznym ziemiaństwem. Zaliczali się do niej
Maciej Szlaszyński 225, a potem Józef Szlaszyński 226.
Józef Szlaszyński bywał świadkiem w najzacniejszych domach do końca XIX wieku.
Od końca pierwszej połowy XIX wieku ród Szlaszyńskich 227 odgrywał w
życiu gospodarczym i społecznym decydującą rolę w mieście.
Drugą grupę stanowili gospodarze, u których chrzestnymi i
świadkami godzili się być miejscowi urzędnicy. Na przykład, dla Leona,
syna
Juliana Krynickiego (9 listopada 1818 roku) oraz Klemensa Rogali,
świadkiem był
kasjer Andrzej Tarasiewicz; dla Sylwestra Ludwika, syna Jana Krynickiego
i
Karola Juliusza, syna Karola Kausza świadkiem był kasjer Tomasz
Grabowski; dla Pawła, syna Michała Wawrzkiewicza burmistrz Napoleon
Sztukowski (w 1851 roku). Gdy 28 lutego 1870 roku Julian Rawa
(późniejszy wójt)
brał za żonę Wiktorię, wdowę po Antonim Szlaszyńskim, świadkami byli
Józef Szlaszyński
i Józef Boryszewski.
Do trzeciej grupy należeli gospodarze najczęściej proszeni
na świadków i chrzestnych. W początkach Królestwa Polskiego wśród nich byli:
Paweł Rogala, Antoni Rogala, Adam Bugielski, Stanisław Rogala, Julian
Krynicki, Stanisław Wasilewski, Jakub Trzasko (Trzaskowski), Mateusz Jankowski
i Wincenty Ostrowski; potem Jakub Kryścio, Andrzej Szlaszyński, Klemens
Grabowski, Karol Kryścio, Klemens Wawrukiewicz, Józef Boryszewski, Leonard
Szlaszyński, zaś w pierwszych latach drugiej połowy XIX wieku – panna Julianna
Boryszewska, córka właściciela Samborowszczyzny.
Gospodarze starali się również prosić za świadków lub
chrzestnych jak najwyżej postawione osoby, podnosząc w ten sposób swój
prestiż. Na przykład dla Stanisława Jakuba, syna Jakuba Trzaski, za świadków
stawali Franciszek Dmochowski, sekretarz konsystorza generalnego diecezji
augustowskiej i proboszcz Hilary Szczęsnowicz.
Niektóre związki towarzyskie były wyjątkowo silne. 25
lutego
1854 roku dla Weroniki, córki Sylwestra Krynickiego, chrzestnym był
Julian Achenbach, wówczas już burmistrz odległego Radziłowa. 25 lipca
1866 roku dla
Jakuba Święckiego, syna Józefa rodzicami chrzestnymi byli Justyn
Wnukowski,
pisarz przy magistracie i Wincenta Szmydt, zaś chrztu udzielał ksiądz
Jerzy
Lewkiewicz, wikariusz wigierski.
Po utracie przez Przerośl praw miejskich zmienił się
charakter miejscowej elity. Odeszli pochodzący z zewnątrz burmistrzowie, a ich
miejsce zajął wójt, wywodzący się z miejscowych. Nie stwarzał on aż tak
widocznego dystansu, ale i pozycja jego urzędu była dużo niższa od poprzedników.
19 listopada 1871 roku Władysław Żyliński, wójt z Pawłówki, prosił na
chrzestnego dla swojego syna Jana, Szymona Dyczewskiego, wójta gminy Przerośl,
a drugim świadkiem był Józef Boryszewski. 29 maja 1887 roku dla Marii, córki
Ryszarda Rykaczewskiego, dzierżawcy folwarku Mała Przerośl, za chrzestnego,
obok Wacława Musiałowicza, dzierżawcy folwarku Pawłówka, stawał wójt Julian
Rawa. On też, 14 stycznia 1884 roku, był świadkiem ślubu Aleksandra
Pietkiewicza z Brygidą Morysewicz, a 27 grudnia 1881 roku świadkiem przy
chrzcie Leontyny Stanisławy, córki Wacława Musiałowicza, dzierżawcy folwarku
Pawłówka. Gdy 14 lutego 1890 roku Julian Rawa żenił się po raz drugi, świadkiem
był Ksawery Szlaszyński 228.
Do miejscowej elity tradycyjnie zaliczał się proboszcz, a w
drugiej połowie XIX wieku także wikariusz. Wykształceniem wybijali się pisarz
gminy i nauczyciel, jednak pełnienie przez nich funkcji w okresie rusyfikacji
nie sprzyjało zdobyciu przewodnictwa lokalnej społeczności. Poza wójtami,
prestiżem cieszyli się niektórzy mieszkańcy, np. wykazani w 1913 roku w spisie
osób mogących kandydować na urzędy gminne.
Wśród pozostałych hierarchię ważności wyznaczał status
materialny. Wysoka była pozycja bogatych handlarzy i rzemieślników oraz
rolników posiadających duże gospodarstwa. Pozycja rzemieślników z czasem
słabła. O ile w pierwszym ćwierćwieczu XIX wieku szewc Kausch był honorowym
ławnikiem, a więc uczestniczył w sprawowaniu władzy, to później, zwłaszcza po
utracie praw miejskich, wzrosło znaczenie gospodarzy, którzy stanowili grupę
najbardziej zasiedziałą.
Szczególnie ciężki był los niezamożnych, nieposiadających
roli, a często i mieszkania, których nazywano luźniakami (loźniakami). W
mieście nie było – typowego dla większych ośrodków – marginesu, prostytutek,
czy złodziei. Widoczny był jednak krąg biedy, ludzi budzących współczucie,
żebraków żyjących w przytułku (zlikwidowanym w 1885 roku) i dopraszających się
jałmużny w babińcu kościoła, zwłaszcza w czasie odpustów.
W samym mieście, oprócz legitymujących się szlachectwem
urzędników, proboszczów oraz funkcjonariuszy celnych lub granicznych, do
szlachty cząstkowej zaliczany był tylko Józef Boryszewski, właściciel majątku
Samborowszczyzna.
W obrębie miejscowej społeczności funkcjonowało okoliczne
ziemiaństwo, lecz wchodziło ono w związki jedynie z czołowymi przedstawicielami
miejskiej elity. Przede wszystkim szanowano burmistrza. W 1822 roku w czasie
ceremonii ślubnej Jana Benkendorfa, dziedzica Łanowicz i Marianny z
Weidemanów, świadkowali burmistrz Józef Narzymski i Stanisław Puzyna. W 1821
roku Józef Narzymski był także świadkiem dla Mikołaja Eysymonta, exaktora przykomorku.
W 1819 roku kapitan Edward Dąbrowski, komendant komendy wymiany dezerterów,
chrzcił córkę Aleksandrę w obecności Józefa Narzymskiego i Jana Luchta.
Burmistrz Józef Soiński w 1824 roku był chrzestnym dla Ignacego Jedlińskiego,
strażnika w folwarku Samborowszczyzna, zaś w 1825 roku świadkiem dla strażnika
celnego Ludwika Augustowskiego. Gdy 6 sierpnia 1854 roku odbywał się chrzest
Marii Walerii, córki Stanisława Lineburga i Karoliny z Mickiewiczów, świadkował
Napoleon Sztukowski. Stosunki z najlepszymi domami, m.in. z burmistrzem Józefem
Narzymskim, utrzymywał kapitan Dąbrowski.
4.4. Życie codzienne
Bieg i charakter życia codziennego
kształtowały przede wszystkim obowiązki zawodowe oraz wydarzenia, uroczystości
i ceremonie rodzinne.
Małżeństwa zawierano po dwukrotnym, a później trzykrotnym
wygłoszeniu zapowiedzi przez proboszcza. „Udawszy się przed drzwi główne i
wejście do domu gminnego, gdzie o dwunastej w
południe donieśliśmy i ogłosiliśmy”,
odnotowywał proboszcz, jednocześnie urzędnik stanu cywilnego. Ceremonia
ślubna
odbywała się w parafii panny młodej. Z reguły mężczyzna był starszy o
2–3 lata,
czasem różnica wieku była większa, np. 18 listopada 1823 roku 48-letni
Kazimierz Juraszewski ożenił się z 19-letnią Amelią Kasnerówną; 30
września 1860
roku, utrzymująca się „przy matce”, 17-letnia panna Paulina Anna Kryścio
wyszła
za mąż za 30-letniego Giedymina Witolda Jerzykowskiego, strażnika
dochodów
tabacznych w Filipowie. Zdarzało się też czasem, że to kobieta była
starsza, np. 25 listopada 1822 roku, 21-letni Wacław Czostków ożenił
się, z liczącą
wówczas 30 wiosen, Marianną Boryszewską, córką Józefa, bogatego
gospodarza. Z
reguły, choć nie można wykluczyć związków z miłości, małżeństwa te
podyktowane
były sytuacją materialną jednej ze stron. Zdarzało się, że w związki
małżeńskie
wchodziły osoby bardzo młode, np. 18 lutego 1822 roku Stanisław
Podziewski,
kawaler mający 21 lat brał za żonę młodziutką, liczącą zaledwie 15 lat
Mariannę
Rogalankę, zaś wkrótce potem Mateusz Kalinowski także żenił się z
15-letnią
Józefą Danielówną. Najczęściej małżeństwa zawierano „do grobowej deski”.
Nawet
w sytuacji niezgodności charakterów lub innych przyczyn starano się
utrzymać
ciągłość sakramentu. Sporadycznie zdarzały się jednak przypadki odejścia
od
męża. Tak postąpiła na przykład żona kasjera Tarasiewicza, przy którym
„utrzymać się nie mogła”.
Partnerzy dobierali się najczęściej w obrębie miasta lub
najbliższej okolicy. Sporadycznie kojarzono małżeństwa z większych odległości,
np. w 1818 roku Andrzej Daszkiewicz żenił się z Ewą Gawrychowską „z bakałarzewskiego kościoła”. W okresie
Księstwa Warszawskiego i w początkach Królestwa Polskiego odnotowano kilka
małżeństw z obywatelami kraju pruskiego, m.in. 7 lipca 1818 roku, strażnik
celny „zapisany do kościoła Indurskiego” brał za żonę Katarzynę Ilnicką, zaś
wkrótce potem Wincenty Milewski, także strażnik celny żenił się z Elżbietą
Pestkową „z kościoła margrabowskiego” 229. Ród Skubinów zapoczątkował
Jakub Skubina, pochodzący ze wsi Łoje. Po powstaniu styczniowym dość często
przeroślanki brali za żony mieszkańcy Suwałk 230.
Ceremonie ślubne odbywały się najczęściej w listopadzie (44
proc.), w lutym (14 proc.) i styczniu (15,8 proc.). Rzadziej w maju (8,7
proc.), wrześniu (7 proc.), lipcu (3,5 proc.) i październiku (3,5 proc.).
Tylko sporadycznie w marcu, kwietniu i sierpniu. Wynikało to głównie z
kalendarza liturgicznego i toku prac polowych. Było też rezultatem ówczesnej
obyczajowości, nakazującej dobór partnera przed adwentem i w karnawale, a także
warunków przygotowywania przyjęcia weselnego.
Gdy w związek wstępowały znaczące osoby, ceremonie ślubne
gromadziły znaczną liczbę gości i gapiów. Tak było, gdy 17 czerwca 1851 roku
żenił się, ceniony wśród miejscowej społeczności nauczyciel, Edward Szmydt z
Marianną Szlaszyńską, córką Leonarda Szlaszyńskiego. Świadkami byli wówczas
burmistrz Napoleon Sztukowski i kasjer Seweryn Wojtkiewicz 231. Największą
oprawę miały ceremonie ślubne ziemian, np. w 1851 roku Benkendorfa. Gdy
ślubowali pospolici mieszkańcy, uroczystości towarzyszyło niewielkie grono
świadków.
Małżonkowie starali się, aby w rocznicę ślubu pojawiało się
pierwsze dziecko. Potwierdzone są przypadki współżycia przedślubnego zarówno
wśród zacnych, jak i pospolitych mieszkańców. Akta metrykalne potwierdzają
także przypadki stosunków pozamałżeńskich.
Dzieci odbierały tzw. babki – na przełomie pierwszej i
drugiej połowy XIX wieku Anna Bułajewska i Helena Szulc w Przerośli oraz Anna
Leszczyńska w Małej Przerośli, potem Marianna Sznejder, Elżbieta Walter, a w
końcu wieku Zuzanna Fryze, Julianna Łom i Rozalia Budzińska w Przerośli oraz
Marianna Kułak w Małej Przerośli, także Mina Puza w Prawym Lesie.
Ludzie umierali ze starości, chorób oraz wskutek wypadków.
Przyczyny zgonów znane są m.in. ze skrupulatnych zapisków księdza Hilarego
Szczęsnowicza. W 1835 roku, w samej Przerośli: 5 osób zmarło „ze starości”, 5
na suchoty, 3 z powodu gorączki, 2 na diagrię oraz po jednej osobie na koklusz,
puchlinę wodną, wrzody, zapalenie płuc i ból głowy. Wśród mieszkańcow wsi
częste były w tym roku utonięcia. Na przestrzeni całego wieku często umierały
dzieci, np. w 1866 roku zmarło 11 dzieci w wieku do 2,5 roku. Zdarzały się
tragedie rodzinne, gdy w krótkim okresie umierało kilkoro dzieci, czasem wraz z matką (np. dzieci i żona strażnika Kościańskiego; 20 maja 1891 roku zmarł,
mający miesiąc i tydzień, Wojciech Radziwanowski, syn Antoniego, zaś 1 czerwca,
jego drugi syn, Antoni, w podobnym wieku). Zaskakiwały zgony nagłe, najczęściej
przez utonięcie (ginęli w ten sposób zarówno dorośli, jak i dzieci, np. 14 maja
1850 roku utonął 23-letni Onufry Hadanowski, a 8 czerwca 1914 roku mający 7 lat
Wacław Grzymkowski 232).
Zamożnych i bardziej szanowanych żegnały rzesze znajomych i
parafian (np. zmarłego 6 września 1853 roku Ludwika Lineburga), a później
upamiętniały nagrobki na cmentarzu. Biedni odchodzili w cichości, zaś ich
mogiły, oznaczone tylko drewnianym krzyżem, szybko zacierał czas.
Spokojny bieg życia burzyły konflikty, najczęściej w kręgu
sąsiedzkim i na tle ekonomicznym, ale także między władzą i mieszkańcami,
głównie na tle zarządzeń regulujących życie miasta. Do największego konfliktu,
w który zaangażowanych było wiele osób, doszło w 1819 roku pomiędzy burmistrzem
Józefem Narzymskim i zamożnym piekarzem Janem Kraffertem. Gdy kapitan
Dąbrowski, komendant posterunku, „zaskarżył swoim i weteranów imieniem (…), że
chleb nie tylko podług wagi lecz też w najgorszym gatunku z otrąb i
niedopieczony sprzedaje”, burmistrz zrewidował „budę” piekarza i „znalazł
skargę jako prawdziwą” 233. Próbkę chleba oddał do badania, zaś cały
wypiek kazał oddać do przytułku. Kraffert przyszedł ze skargą do burmistrza,
ale ponieważ rozmawiał po niemiecku, świadek nie wiedział, „co było gadano”.
Widział tylko, że burmistrz wypchnął Krafferta za drzwi i dwa razy w głowę
uderzył. Ten, w skardze do władz zwierzchnich podnosił nie tylko swoją krzywdę,
ale starał się wyrobić burmistrzowi jak najgorszą opinię. Twierdził m.in., że
„obywatela Tomasza Malinowskiego tak zbił, że chorować musiał”, zaś „obywatela
Onufrego Wawrukiewicza pałaszem przebić chciał, który klęcząc życie swoje
ubłagał”. Ci zeznali jednak, że „od Narzymskiego burmistrza nigdy nie byli
pokrzywdzeni” i ponieważ pisać umieją „sami potrafiliby o krzywdą sobie
wyrządzoną się upomnieć” 234. W 1829 roku mieszkańcy domagali się
odszkodowania za „szkodę w zbożu” 235, którą wyrządziło 200 sztuk
gęsi należących do kasjera Tomasza Grabowskiego.
Niewiele wiadomo o życiu publicznym miasta. Jego formy
przybierały uroczystości religijne, chrzty, śluby, pogrzeby, a zwłaszcza
odpusty z towarzyszącymi im procesjami. Wydarzeniami były zmiany burmistrzów,
proboszczów oraz przyjazdy gości, z których największymi byli biskupi,
dokonujący bierzmowania lub przeprowadzający wizytacje parafii. Odmianę w
codziennym życiu wprowadzały jarmarki i cotygodniowe targi. W sferze kultury
istotną rolę odgrywał teatr ludowy. Choć stał na niskim poziomie, to prezentowane
przezeń przedstawienia, odwołujące się głównie do wydarzeń religijnych, jak
jasełka, herody czy chodzenie z allelują wywoływały silne wrażenia, zwłaszcza
wśród młodszych widzów.
4.5. Oświata i działalność społeczna
W okresie Księstwa
Warszawskiego i Królestwa Polskiego, aż do 1864 roku, szkoła elementarna
związana była z parafią. Opiekę nad nią sprawował dozór szkolny, składający się
z proboszcza, burmistrza i ławnika. Nie zdołano wprowadzić przymusu szkolnego i oprzeć oświaty na funduszach państwowych, ale udało się objąć kształceniem
szerszy krąg dzieci. W 1819 roku w szkole było 58 uczniów, w 1844 roku uczyło
się 76 chłopców i 30 dziewcząt. W 1819 roku szkoła mieściła się w wynajętym
budynku, lecz już źródło z 1823 roku potwierdza posiadanie własnego lokalu. W
1819 roku uczył Jan Horodyński, w 1823 roku ksiądz Tadeusz Borczak, w 1826 roku
Dawid Szpey, w 1834 roku Kazimierz Wasilewski, w 1848 roku Jan Żyliński, zaś od
1850 roku Edward Szmydt, początkowo określany jako „proffessor” (późniejszy
kasjer) 236, w 1863 roku uczył Feliks Czyżewski. Równolegle od 1833 roku
funkcjonowała parafialna szkoła ewangelicka. W 1849 roku jej nauczycielem był
August Braun.
Tabela 12. Liczba
uczniów w szkołach początkowych w miastach
| Miasto
|
1838 rok
|
1850 rok
|
1860 rok
|
| Filipów
|
22
|
14
|
51
|
| Przerośl
|
116
|
80
|
64
|
| Raczki
|
69
|
48
|
66
|
| Suwałki
|
128
|
183
|
132
|
W pierwszej połowie XIX wieku więcej uczniów miały tylko
gubernialne Suwałki, zaś w 1860 roku także Raczki. W najbliższej okolicy więcej
uczniów w 1860 roku było w Augustowie oraz w Sejnach.
W połowie XIX wieku poziom alfabetyzacji mieszczan był dość
wysoki. Na petycjach z 10 czerwca 1819 roku, spośród 20 obywateli, czytelny
podpis złożyło sześciu. W latach 40. XIX wieku, w sprawie o nieuprawnioną
sprzedaż papierów wartościowych miasta, na 46 wymienionych w dokumencie
obywateli, nie umiało pisać 17. Na innym dokumencie z 1841 roku, na 15
wymienionych w nim osób, tylko 2 podpisało się krzyżykiem 237.
Głębokie zmiany w szkolnictwie zaszły po upadku powstania
styczniowego. Weszło wówczas w życie szereg rozwiązań, które miały służyć
rusyfikacji. W 1867 roku został utworzony Warszawski Okręg Szkolny
podporządkowany bezpośrednio Ministerstwu Oświaty w Petersburgu. W tym samym
roku do szkół początkowych wprowadzono książki rosyjskie, zaś wybór nauczycieli
zlecono naczelnikom dyrekcji naukowych, które pokrywały się z siecią powiatów.
25 maja 1874 roku wprowadzono nowy program nauczania i organizację szkół na
wzór rosyjski, zastosowano podział na szkoły początkowe, jedno- i dwuklasowe
miejskie, gminne i wiejskie. Od 1885 roku język rosyjski stał się obowiązkowym
językiem wykładowym w szkołach elementarnych Królestwa Polskiego.
W Przerośli funkcjonowała najpierw jednoklasowa, a potem
dwuklasowa szkoła gminna. W 1867 roku naukę pobierało tam 64 uczniów wyznania
rzymskokatolickiego i 20 luterańskiego. W grupie tej zdecydowanie przeważali
chłopcy – 73. Według stanu na 31 stycznia 1878 roku uczyło się 77 osób: 2
prawosławnych, 31 katolików, 15 ewangelików i 6 żydów 238. W 1898
roku do szkoły uczęszczało: jesienią 50 uczniów, zimą 78 i tylko 18 na wiosnę.
W trakcie wizytacji przeprowadzonej na początku 1872 roku przedstawiciel władz
szkolnych zauważył, że w szkole liczącej ponad 70 uczniów, Polaków i Żydów,
młodsze dzieci nie rozumiały pytań zadawanych w języku rosyjskim. Dziesięcioro
starszych, chociaż umiało czytać, słabo rozumiało treść i nie potrafiło
objaśnić czytanej kwestii, w dyktandzie robiły dużo błędów. Dzieci znały cztery
działania arytmetyczne, ale nie objaśniały po rosyjsku. Wizytator oczekiwał poprawy
w języku rosyjskim i zapowiedział ponowną inspekcję w marcu 1872 roku 239.
W dalszym ciągu funkcjonowała także szkoła ewangelicka,
która mieściła się w jednej z izb domu kantora. Władze szkolne oceniały, że
była ona o wiele gorsza niż w Suwałkach. Kantor nie mówił i nawet nie rozumiał
po rosyjsku, i nie było kim zastąpić go w nauczaniu tego języka.
Nauczyciele, zdając sobie sprawę z rusyfikacyjnych założeń
rosyjskich władz oświatowych, generalnie nie przykładali większej wagi do nauki
języka rosyjskiego, a zwłaszcza geografii i historii imperium, jako treści
mało przydatnych w codziennym życiu. Po reformie systemy oświaty,
nauczycielami w Przerośli byli: Justyn Wnukowski 240 (do 1875 roku),
Konstanty Pawłowski 241 (1875–79), Wacław Baranowski (1879–1880),
Ignacy Kołosowski 242 (1880–1881), Józef Leonowicz 243 (1881–1883),
Aleksander Akrejc 244, Piotr Benderowicz 245, Andrzej
Ulewicz 246 (1886–1893), Józef Dydziul 247 (1896–1900),
Wincenty Damionajtys 248 (1901), Jan Kondratowicz 249 (1903),
Józef Łuczewski 250 (1906) i Aleksander Obiedziński 251 (1909–1915).
Większość nauczycieli była na początku swej kariery pedagogicznej, potem
odchodzili do większych ośrodków, a tylko kilku pracowało dłużej, zapisując
się w pamięci mieszkańców.
Wykształcenie, najczęściej na poziomie elementarnym, dawało
umiejętności pozwalające pełnić różne funkcje w życiu zawodowym (np. Tomasz
Kulikowski w 1848 roku był „subiektem kupieckim” w Warszawie), ograniczało
jednak możliwości kariery i awansu. Przerośl w XIX wieku nie wydała postaci
wybitnych. Bodaj największą karierę zrobił Julian Szlaszyński, który w 1820 roku jako 20-letni młodzieniec został wójtem Kukowa,
a później zarządzał okolicznymi majątkami, czy Stefan Żółkiewski 252,
który sprawował szereg funkcji w administracji gminnej, a karierę zakończył na
stanowisku burmistrza Augustowa.
Szkoła początkowa w Przerośli poniosła dotkliwe straty w
czasie pierwszej wojny światowej. Jesienią 1914 roku zostały zniszczone okna i
zdewastowane meble szkolne: 14 ławek, szafa biblioteczna i 2 tablice, których
remont kosztował 224 ruble, zaś w czasie kolejnych walk rosyjsko-niemieckich, w lutym 1915 roku, spalił się budynek szkolny 253.
Słabe wykształcenie ograniczało inicjatywy społeczne
mieszkańców. Jedną z nich stała się założona, 2 stycznia 1876 roku, gminna kasa
zapomogowo-pożyczkowa 254. Kolejną, założenie towarzystwa wzajemnego
kredytu. W 1912 roku liczyło ono 87 członków 255, zaś kapitał wynosił
8573 ruble 29 kopiejek. Jego przewodniczącym był Julian Radziszewski, zaś
wierzytelności i zobowiązania przechowywał Wiktor Dziemian 256.
4.6. W kręgu spraw narodowych
Ze względu na brak źródeł,
niewiele wiadomo o stosunku mieszkańców do spraw narodowych w początkach XIX
wieku. Po klęsce insurekcji kościuszkowskiej, którą zdecydowanie poparli
mieszczanie oraz upadku państwa polskiego, musieli negatywnie odczuwać
wcielenie w obręb państwa pruskiego, czego skutkiem były: zmiana ustroju
miejskiego, instalacja garnizonu pruskiego oraz obsadzenie funkcji
urzędniczych przez Prusaków. Choć zapewne nie do końca potrafili odczytywać
zawiłości polityki europejskiej z okresu wojen napoleońskich, z całą pewnością
cieszyła ich obecność wojsk polskich w czasach Księstwa Warszawskiego. Martwił
z kolei brak koniunktury gospodarczej w początkach Królestwa Polskiego. Brak
samodzielności nowego tworu państwowego mogli odczytywać z obecności wojsk
rosyjskich, kwaterujących w Przerośli i nad granicą z Prusami.
W okresie powstania listopadowego Przerośl znajdowała się
poza obszarem walk i tylko nieliczni jej przedstawiciele, zmobilizowani do
wojsk powstańczych, wzięli udział w wojnie polsko-rosyjskiej 1831 roku 257.
Nie wiadomo, czy niezrozumienie intencji powstańców listopadowych, czy też
zwykła gorliwość urzędników miejskich doprowadziła do aresztowania 9 grudnia
1831 roku, przez władze Przerośli trzech powstańców z dywizji generała Adama
Giełguda, wracających z Litwy do rodzinnego Augustowa: Kajetana Chełmińskiego,
Wojciecha Trockiego i Michała Sadowskiego 258.
Tradycje patriotyczne najpełniej kultywowano w rodzinach
ziemian i urzędników miejskich. Swoją wymowę miało nawet imię nadane
Napoleonowi Sztukowskiemu, późniejszemu burmistrzowi. W przygotowanie powstania 1848 roku był
zaangażowany Julian Szaciński, syn wcześniejszego burmistrza Przerośli, co
potwierdza patriotyczną atmosferę tego domu.
Po wybuchu powstania styczniowego w 1863 roku, jego głównymi
organizatorami w Przerośli i okolicy byli: szlachcic Józef Wasilewski i
nauczyciel Feliks Czyżewski, pełniący funkcję żandarma w Starej Hańczy. Obaj
zbierali dla powstańców odzież, do organizującej się w Starej Hańczy partii
powstańczej namówili chłopa Mieszkiewicza i z Przerośli przywieźli mieszczan: Brodowskiego,
Krzyszkowskiego oraz Kryścię. W mieście zwerbowali Karola Kausza i Dominika
Kolenkiewicza, a także Żyda Burowskiego, który jednak ich wydał 259.
Pomocy w organizacji oddziału żandarmów narodowych udzielał Stanisław
Lineburg,
dziedzic dóbr Motule, mieszkający w Małej Przerośli oraz Julian
Szlaszyński,
dzierżawca majątku Milanowizna. Za przejaw poparcia dla zrywu
niepodległościowego został aresztowany 17 lipca 1863 roku proboszcz
Kazimierz Łopieński. Niestety, z braku akt nie wiadomo, na czym polegało
jego
przewinienie 260. Wykorzystując umiejętności i doświadczenie
przemytnicze, mieszkańcy Przerośli uczestniczyli w przerzucie broni z Prus do
oddziałów w północnej części guberni augustowskiej i na Litwę 261.
Nastroje patriotyczne ponownie ożywiły się dopiero w okresie
rewolucji 1905–1907 roku. 20 grudnia 1905 roku na zebraniu gminnym Józef
Iwaszkiewicz i Stefan Dołęga z Przerośli oraz Jan Truchan z Prawego Lasu
zażądali poddania pod głosowanie uchwały dopuszczającej używanie języka
polskiego w sądzie i szkole, zaś wikariusz Aleksander Misiewicz wyrażał żal, że
nie dotyczy to także urzędu gminnego 262. W tym czasie aktywną pracę
na rzecz aktywizacji społecznej i narodowej prowadził wikariusz Władysław
Ramotowski, który „zrobił społeczeństwo na konto sklepu polskiego, który już
mamy i dając powód do szkółki polskiej” 263. Za pośrednictwem szlaków
przemytniczych w okolicy Przerośli przez granicę przerzucana była zakazana
literatura.
Po rewolucji 1905–1907 nastąpiło niewielkie zelżenie ucisku
carskiego i pewne zmiany w systemie władzy w Rosji. W wyborach do IV Dumy
elektorami z gminy Przerośl byli Antoni Szalewski i Władysław Andruczyk, zaś z
gminy Pawłówka Jan Wieczkowski i Franciszek Samson.
Po powstaniu styczniowym, jedną z najbardziej dotkliwych powinności
była kilku a czasami nawet kilkunastoletnia służba w wojsku rosyjskim. W
związku z tym część poborowych starała się jej uniknąć, także w drodze
włóczęgostwa 264. O trudach służby wojskowej przekonało się
kilkunastu mieszkańców Przerośli, w tym najbardziej Andrzej Makarewicz, który
przesłużył ponoć 15 lat w artylerii czy Stanisław Malinowski, przypisujący
sobie, co nie było prawdą, aż 25 lat służby w piechocie 265. Osoby
lepiej sytuowane nie musiały spełniać tego obowiązku osobiście. Mogły się wykupić dając łapówkę lub też
wyznaczając za siebie zastępcę, którego opłacano gotówką. W ten sposób w armii
carskiej znalazł się Jan Rynkiewicz, wyrobnik z Małej Przerośli. Gdy w 1867
roku los padł na mieszkającego w Suwałkach Piotra Szczerbińskiego, jego
ojciec, chcąc uchronić syna przed rujnującą życie, długoletnią służbą, za sumę
150 rubli „zgodził” zastępcę w osobie Jana Rynkiewicza 266.
Niektórzy dosłużyli się stopni podoficerskich 267. Służba wojskowa,
chociaż ciężka i przedłużająca start w dorosłe życie, pozwalała na uzyskanie
wykształcenia i ogłady, a także zwiększała szanse na objęcie stanowisk
gminnych.
Po wybuchu pierwszej wojny światowej, 1 sierpnia 1914 roku,
władze carskie przeprowadziły mobilizację 15 przeroślaków 268. Do
wojsk gwardyjskich został wówczas wyznaczony Bolesław Andruczyk i Izydor Dubrow z Pawłówki 269. Konstanty Szlaszyński walczył jako starszy
podoficer w 17. pułku strzeleckim, ranny 30 czerwca 1915 roku został zwolniony
z 217. szpitala wojskowego w Petersburgu, lecz do domu powrócił dopiero w lipcu
1921 roku. Do 34. zapasowego pułku piechoty został wcielony Antoni Sztejter. W fabryce maszyn Hartmana w Riazaniu pracował Kirył Niedźwiecki 270.
24 grudnia 1914 roku i 5 stycznia 1915 roku odbyły się
zebrania mieszkańców w Przerośli, Nowej Przerośli i w Prawym Lesie, na których
dokonywano spisów urodzonych w 1894 roku 271. Po raz ostatni sprawy
mobilizacji do wojska rosyjskiego omawiano na zgromadzeniu gminnym 7 stycznia
1915 roku 272. Niektórzy ukrywali się, jak Adam Moryc, wobec którego
Sąd Wojenny w Moskwie, 23 lipca 1917 roku wydał postanowienie konfiskaty
majątku (egzekucja orzeczenia była niemożliwa ze względu na zajęcie
Suwalszczyzny przez Niemców).
Nielicznym udało się zaciągnąć do polskich formacji w Rosji.
Na przykład Franciszek Bogdanow był żołnierzem 1. polskiego pułku
strzeleckiego, lecz 8 maja 1917 roku zmarł w Proskurowie na zapalenie płuc 273.
Niezależnie od miejsca pobytu i służby, wszyscy z nadzieją czekali na korzystny
dla Polski zwrot w stosunkach międzynarodowych, który mógłby skutkować odzyskaniem
suwerenności.
Od świetności do upadku (resume)
Zmiany geopolityczne, które nastąpiły w początkach XIX
wieku, okazały się dla Przerośli wyjątkowo niekorzystne. Miasto straciło
funkcje garnizonowe i znaczenie komunikacyjne, zaś położenie „w takowym zakątku
nad granicą pruską” wpłynęło na upadek handlu i rzemiosła. Przerośl nie pełniła
też funkcji administracyjnych. Położenie przy szlaku Warszawa – Kowno –
Petersburg przyniosło natomiast szybki rozwój Suwałk i nieco mniejszy
Augustowa. Pozostałe stare ośrodki miejskie przeżywały okres zastoju, a następnie
upadku (poza powiatowymi Sejnami, które odstawały jednak wyraźnie od Suwałk i
Augustowa). Z czasem miasto traciło także dystans do położonego na ważniejszej
trasie komunikacyjnej Filipowa (dysponującego instytucjami ponadgminnymi i gospodarczymi – siedziba sądu pokoju, apteka) oraz Raczek, lepiej rozwijających
się gospodarczo, zwłaszcza w zakresie handlu.
W Przerośli wolniej niż w innych miastach zwiększała się
liczba ludności, potem zaczęła nawet spadać. Wpływało to niekorzystnie na
koniunkturę, głównie w handlu i rzemiośle. Wzmocnił się żywioł rolniczy,
zmniejszyła się liczba rzemieślników, a z czasem i poziom ich usług. Kupcy
odeszli do większych ośrodków. Spadły ceny nieruchomości, zaś ich obrót
ograniczał się już w obrębie miasta i najbliższej okolicy 274.
Słaby stan gospodarki nie zabezpieczał dostatecznej podaży
miejsc pracy i środków do życia, przez co w końcu XIX wieku nastąpiła
emigracja sezonowa – najpierw za granicę do Prus, na tzw. saksy oraz za ocean
do Ameryki.
Procesy gospodarcze i niewielki wzrost ludności kształtowały
niski budżet, który nie pozwalał na rozwój infrastruktury miejskiej. O takich
zdobyczach XIX wieku, jak oświetlenie czy nowoczesny system zaopatrzenia w
wodę, miasto nie mogło nawet marzyć. Ubóstwo mieszkańców sprawiało, że zabrakło
postępu w dziedzinie architektury.
Po upadku powstania styczniowego, władze carskie odebrały
prawa miejskie miastom, nierokującym szans na rozwój. W gronie tym, w powiecie
suwalskim, znalazły się zamienione na osady Bakałarzewo, Filipów, Przerośl i Wiżajny.
Osada stanowiła centrum życia małej gminy i dużo większej parafii. Wzmocniła
się wówczas funkcja religijna Przerośli, głównie przez wzrastającą rolę
odpustu Przemienienia Pańskiego, który był jednym z najważniejszych w dekanacie
i tej części diecezji.
Brak rozwiniętej oświaty hamował możliwości awansu, poprawy
warunków życia i aktywności społecznej. Mieszkańcom doskwierało obce
panowanie, zwłaszcza obowiązek służby wojskowej.
W XIX wieku, w okresie najdynamiczniejszego rozwoju miast,
Przerośl znalazła się poza obszarem szybko rozwijających się ośrodków
miejskich. Wtedy też rozstrzygnął się jej status oraz rola. Stała się ośrodkiem
zabezpieczającym funkcjonowanie najbliższych wsi.
|
|
|
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz